Wpływ COVID – 19 na obowiązujące umowy handlowe

W aktualnej sytuacji związanej z panującą pandemią, gdy jeszcze nie obowiązuje zapowiadana „tarcza antykryzysowa”, najczęściej zadawane ze strony przedsiębiorców pytania dotyczą możliwości wypowiedzenia czy odstąpienia od obowiązujących ich umów, ewentualnie skutków niewykonania obowiązków z umów tych wynikających. Generalnie trzeba mieć świadomość, iż sytuacja epidemiczna nie zwalnia wprost z zobowiązań umownych. Istnieją jednakże rozwiązania, na które można powołać się w tej nadzwyczajnej sytuacji, a które w ograniczonym zakresie poniżej omówię.

Niemożliwość świadczenia
Jeżeli aktualna sytuacja będzie się jeszcze długo utrzymywać, w niektóre grupy przedsiębiorców będą mogły uderzyć bądź już uderzają skutki regulacji zlokalizowanych w przepisach Kodeksu cywilnego dotyczących niemożliwości świadczenia, mianowicie w art. 475 i 495 kodeksu cywilnego. Podobnie, niektórzy przedsiębiorcy, będą mogli powołać się na powyższe normy względem swoich kontrahentów.
Jeżeli chodzi o pierwszy z powołanych przepisów to wolą ustawodawcy -jeżeli świadczenie stało się niemożliwe skutkiem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi, zobowiązanie wygasa. Przepis ten nie ma jednakże zastosowania wówczas gdy mamy do czynienia z przemijającą przyczyną niemożliwości świadczenia. Na tą chwilę nie ma jeszcze podstaw do uznania, że istnieją przesłanki do stwierdzenia wygaśnięcia zobowiązania z powodu trwałej przeszkody. Ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej wynikające z wprowadzonych restrykcji nie kwalifikują się jeszcze do uznania ich za trwałe z uwagi na fakt, że nie obowiązują nawet jednego miesiąca.
Drugi ze wspomnianych przepisów stanowi, że jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron odpowiedzialności nie ponosi, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Jeżeli zaś świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Jednakże druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe.
Dotyczyć to może np. przedsiębiorców prowadzących żłobki czy przedszkola, które nie mogą aktualnie świadczyć swoich usług, a tym samym żądać ryczałtowych opłat miesięcznych od rodziców czy chociażby siłowni i klubów, w których klienci mają wykupione okresowe abonamenty. Podmioty te nie świadcząc tego do czego się zobowiązały tj. nie opiekując się dziećmi czy też nie prowadząc zajęć sportowych, nie udostępniając sprzętu do zajęć siłowych itd. nie mogą domagać się od swoich klientów zapłaty abonamentów.

Sądowa zmiana sposobu wykonania umowy

W bardzo wielu przypadkach w odniesieniu do umów o charakterze ciągłym przedsiębiorcy będą mogli sięgnąć po rozwiązania jakie przewiduje art. 357 ze zn 1 kodeksu cywilnego. W myśl § 1 tego przepisu jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym. Warto wiedzieć, że na podstawie tego przepisu możliwe jest oznaczenie przez sąd rozpoznający sprawę innego sposobu wykonania zobowiązania, wysokości świadczenia lub nawet rozwiązania umowy. Ingerencja ta dotyczyć może każdego typu umowy. Jak wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Katowicach w swoim wyroku z dnia 20 października 2017 r., sygn.akt I ACa 435/17 przez użyty w przepisie zwrot „nadzwyczajna zmiana stosunków” rozumieć należy taki stan rzeczy, który zdarza się rzadko, a jednocześnie jest niezwykły, niebywały, wyjątkowy, normalnie niespotykany. Nadzwyczajna zmiana stosunków może mieć tło przyrodnicze (nieurodzaj, niezwykle surowa zima), jak i społeczne (wojna, gwałtowna zmiana ustroju politycznego). Jako przykłady zdarzeń powodujących nadzwyczajną zmianę stosunków wskazuje się epidemie, operacje wojenne, strajki generalne, różnego rodzaju klęski żywiołowe, nadzwyczajną, szczególnie głęboką zmianę sytuacji gospodarczej, objawiającą się hiperinflacją, gwałtownym spadkiem dochodu narodowego, masowymi upadłościami przedsiębiorstw. Niestety ale sytuacja, w której się znajdujemy odpowiada – w mojej ocenie – nadzwyczajnej zmianie stosunków – i dotyczy w zasadzie przedsiębiorców z przeróżnych branży. Przepis ten stanie się zatem zapewne podstawą wielu powództw, które wcześniej czy później będą trafiały do sądów. Skorzystanie z dobrodziejstwa tego przepisu wymaga bowiem wytoczenia przez zainteresowaną stronę powództwa bądź powództwa wzajemnego. Zainteresowany podmiot nie może natomiast bronić się zarzutem procesowym, uzasadniającym zastosowanie tej właśnie normy prawnej np. będąc pozwanym o zapłatę.

Wypowiedzenie umowy

Wydaje się, że tam gdzie przedsiębiorcy są związani umowami zlecenia czy umowami o świadczenie usług podobnych do zlecenia wynikająca z trwającej pandemii niemożliwość świadczenia określonych usług np. ze względów bezpieczeństwa, a właściwie braku możliwości zapewnienia sobie należytej ochrony przed zagrożeniem zakażaniem może być uznana za tzw. ważny powód umożliwiający wypowiedzenie umowy. Art. 746 kodeksu cywilnego daje bowiem stronie umowy tego rodzaju możliwość wypowiedzenia umowy, w zasadzie bezkosztowego, w sytuacji gdy wypowiedzenie umowy następuje z ważnego powodu. Oczywiście każdy przypadek będzie musiał zostać rozpoznany indywidualnie aczkolwiek należy też pamiętać, że udowodnienie istnienia ważnej przyczyny wypowiedzenia nie jest decydujące dla skuteczności jego dokonania, ale ma znaczenie dla rozstrzygnięcia, czy dający zlecenie powinien naprawić szkodę powstałą po stronie przyjmującego zlecenie w związku z przedwczesnym zakończeniem stosunku zlecenia (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 29 czerwca 2018 r., sygn.akt I AGa 101/18). Tak więc niezależnie od tego czy dana sytuacja w kontekście stanu epidemii będzie oceniona jako ważny powód bądź nie, złożenie oświadczenia woli o wypowiedzeniu umowy z tego powodu wywoła skutek w postaci rozwiązania umowy zlecenia/umowy o świadczenie usług. Niepodzielenie tej oceny przez sąd może natomiast rodzić obowiązek odszkodowawczy.


COVID – 19 jako siła wyższa

W kręgach prawniczych dużo mówi się i pisze o pandemii jako sile wyższej zwalniającej z obowiązku wykonania zobowiązania. W judykaturze za siłę wyższą jest uznawane wyłącznie zdarzenie charakteryzujące się trzema następującymi cechami: zewnętrznością, niemożliwością jego przewidzenia oraz niemożliwością zapobieżenia jego skutkom. Zdarzenie jest zewnętrzne wówczas, gdy następuje poza strukturą przedsiębiorstwa. Niemożliwość przewidzenia, że dane zdarzenie nastąpi, należy pojmować jako jego nadzwyczajność i nagłość. Niemożliwość zapobiegnięcia skutkom zdarzenia jest tłumaczona jako jego przemożność, a więc niezdolność do odparcia nadchodzącego niebezpieczeństwa. Za przejawy siły wyższej uznaje się katastrofalne zjawiska wywołane działaniem sił natury, np. powodzie, huragany, trzęsienia ziemi, pożary lasów. Jako siłę wyższą traktuje się także akty władzy publicznej oraz zjawiska społeczne lub polityczne o skali katastrofalnej (tak wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 19 listopada 2019 r., sygn.akt III APa 15/19). Wiele umów zawiera podobne definicje siły wyższej jako zjawiska uwalniającego strony umów od obowiązku wykonywania jej postanowień, a po np. określonym zapisami umowy czasie jej występowania, pozwalającego stronom na odstąpienie od umowy czy też jej wypowiedzenie. Nie powinno być wątpliwości, iż obecna sytuacja odpowiada tak ujmowanej definicji siły wyższej. Niewątpliwie siła wyższa zwalnia od odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązań umownych tam gdzie ta odpowiedzialność jest oparta na zasadzie ryzyka. Tam gdzie odpowiedzialność jest oparta na zasadzie winy wystąpienie siły wyższej również będzie wywoływać skutki, albowiem będzie niweczyć odpowiedzialność dłużnika za niewykonanie zobowiązania. Uznać trzeba, iż sytuacja taka powoduje, że nie będzie mu tejże winy można przypisać. Zatem nawet jeżeli postanowień dotyczących siły wyższej w umowie brak i nie będzie można wprost z tego powodu umowy rozwiązać to i tak kontrahent, który zobowiązania z tego powodu nie wykonana nie może ponieść za to odpowiedzialności typu kara umowna czy odszkodowanie.

Niniejszy wpis ma jedynie charakter informacyjny, w każdym jednostkowym przypadku należy indywidualnie ocenić możliwości rozwiązania umowy czy też skutki niewykonania jej postanowień. Należy też pamiętać, że niejednokrotnie korzystnego dla zainteresowanego podmiotu rozwiązania można skutecznie doszukać się w zapisach samej umowy łączącej strony.

Koronawirus a nowe ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej

Nowym rozporządzeniem z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii, Minister Zdrowia wprowadził kolejne ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej m.in. w punktach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 metrów kwadratowych.
Ograniczenia te obowiązywać mają w okresie od dnia 20 marca 2020 r. do odwołania na obszarze całej Rzeczypospolitej Polskiej i są podyktowane zakażeniami wirusem SARS-CoV-2. Podkreślić jednak należy, że nie dotyczą one wszystkich przedsiębiorców, a jedynie określonych ich grup.

Rodzaje działalności gospodarczej podlegającej ograniczeniom
Zasadniczo przepisy powołanego na wstępie rozporządzania dzielą wprowadzone ograniczenia w prowadzeniu działalności na dwie grupy tj. część przepisów jest adresowana do wszystkich przedsiębiorców prowadzących dany rodzaj działalności, niezależnie od miejsca położenia punktu. Druga zaś część dotyczy jedynie tych przedsiębiorców, którzy prowadzą działalności w obiektach wielkopowierzchniowych, gdzie powierzchnia sprzedaży jest większa niż 2000 metrów kwadratowych.
Do pierwszej z grup Minister Zdrowia zaliczył m.in. przedsiębiorców w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców oraz inne podmioty, których działalność polega na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu. Chodzi tu o podmioty prowadzące takie punkty jak restauracje, kawiarnie, lodziarnie, pizzerie czy bary szybkiej obsługi. Nadal dozwolone jest jednak świadczenie przez te podmioty usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub jej przygotowywaniu i dostarczaniu posiłków klientom. Oznacza to tym samym, że usługi cateringowe nadal mogą być przez te podmioty realizowane. Bez ograniczeń pozostaje także prowadzenie działalności restauracyjnej lub barowej prowadzonej w środkach transportu, wykonywanej przez oddzielne jednostki. Nie ogranicza się też działalności ruchomych placówek gastronomicznych.
Rozporządzenie wprowadza dodatkowo ograniczenie prowadzenia działalności związanej z konsumpcją i podawaniem napojów w miejscach takich jak bary, koktajlbary, pijalnie napojów i co oczywiste dyskotek, w których to miejscach spożywa się przede wszystkim napoje.
Jeżeli zaś chodzi o obiekty z powierzchnią sprzedaży większą niż wyżej wskazana to Minister Zdrowia zakazy swoje kieruje do tych najemców powierzchni handlowych, których przeważająca działalność polega na handlu: wyrobami tekstylnymi, wyrobami odzieżowymi, obuwiem i wyrobami skórzanymi, meblami i sprzętem oświetleniowym, sprzętem radiowo-telewizyjnym lub sprzętem gospodarstwa domowego, artykułami piśmiennymi i księgarskimi, a więc de facto rzeczami nie będącymi artykułami pierwszej potrzeby. Dodatkowo w takich obiektach zakazane jest również prowadzenie działalności gastronomicznej i rozrywkowej.
W okresie począwszy od dnia 21 marca 2020 r. do odwołania w tego rodzaju dużych obiektach handlowych działalność mogą natomiast prowadzić najemcy, których przeważająca działalność polega na sprzedaży: żywności, produktów kosmetycznych innych niż przeznaczone do perfumowania lub upiększania, artykułów toaletowych, środków czystości, produktów leczniczych w tym w aptekach lub punktach aptecznych, wyrobów medycznych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, gazet, artykułów budowlanych lub remontowych, artykułów dla zwierząt domowych lub paliw.
W galeriach zabronione jest również prowadzenie działalności usługowej. Wyjątkami objęci są jedynie ci najemcy, których przeważająca działalność polega na świadczeniu usług: medycznych, bankowych, ubezpieczeniowych, pocztowych, pralniczych lub gastronomicznych polegających jedynie na przygotowywaniu i dostarczaniu żywności.

Przeważająca działalność najemcy

Wspominane rozporządzenie nie zawiera odrębnej definicji działalności przeważającej, a zatem jego wykładni należy dokonać zgodnie z przepisami ustawy o statystyce publicznej. Stosownie do treści załącznika do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 24 grudnia 2007 r. w sprawie Polskiej Klasyfikacji Działalności przeważającą działalnością jednostki statystycznej jest działalność posiadająca największy udział wskaźnika (np. wartość dodana, produkcja brutto, wartość sprzedaży, wielkość zatrudnienia lub wynagrodzeń) charakteryzującego działalność jednostki. Jeżeli zatem dany najemca w wielkopowierzchniowym sklepie prowadzi działalność gospodarczą np. polegającą na sprzedaży żywności, z której to działalności uzyskuje np. 70 % ogólnej sumy przychodów ale jednocześnie też w pozostałym zakresie napojów alkoholowych, pamiątek, gadżetów itp. to uznać należy, że nadal może prowadzić punkt handlowy. Jeżeli zaś proporcje byłyby inne i przeważająca działalność nie polegałaby na sprzedaży produktów żywnościowych a innych artykułów wniosku musiałyby być inne.
Na marginesie odnotować trzeba, iż przeważający rodzaj działalności gospodarczej określają sami przedsiębiorcy w pkt 6 formularza CEIDG-1, czy też w odpowiednim formularzu składanym do KRS zgodnie z wymogiem art. 40 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym.

Zakres zakazu prowadzenia działalności gospodarczej

W stosunku do podanych w niniejszym wpisie przykładowych rodzajów działalności obowiązuje całkowity zakres prowadzenia działalności gospodarczej. Oznacza to tym samym, że nie ma przewidzianych wyjątków czy to w zakresie czasookresu jego obowiązywania w odniesieniu do godzin otwarcia czy też nie ma możliwości wznowienia działalności po spełnieniu pewnych warunków typu wyposażenie punktu handlowego w środku dezynfekcji, a także nie jest dopuszczalna sprzedaż przez okienko, jak ma to miejsce w aptekach.
Dopiero odwołanie stanu epidemii, względnie zmiany aktualnego stanu prawnego, mogą umożliwić najemcom wznowienie w tych punktach prowadzenia działalności gospodarczej.

W niniejszym wpisie została poruszona jedynie część ograniczeń w prowadzonej działalności gospodarczej według stanu prawnego na dzień 23 marca 2020 r. Mając na uwadze dynamikę sytuacji oraz większą restrykcyjność wskazanego rozporządzenia w porównaniu z treścią rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego nie można wykluczyć, że aktualnie obowiązujące zakazy obejmą jeszcze większy zakres przedsiębiorców.

Dopłaty wspólników w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Kodeks spółek handlowych przewiduje instytucję pozwalającą spółce na pozyskanie dodatkowych środków pieniężnych w różnorakich celach, a mianowicie dopłaty ze strony wspólników spółki. Najczęściej po dopłaty od wspólników sięga się w sytuacji kłopotów finansowych spółek ale ustawa nie ogranicza w żadnym zakresie celów na jakie mogą zostać pozyskane środki od udziałowców.
Dopłaty wspólników mają charakter wyłącznie pieniężny.

Warunek nałożenia obowiązku dopłat wynikający z umowy spółki

Zgodnie z treścią art. 177 § 1 kodeksu spółek handlowych umowa spółki może zobowiązywać wspólników do dopłat w granicach liczbowo oznaczonej wysokości w stosunku do udziałów. Bezdyskusyjnie zatem tego rodzaju obowiązek musi wynikać z umowy spółki, bez znaczenia jest natomiast to czy obowiązek ten zawiera pierwotna umowa spółki, czy też obowiązek dopłat został wprowadzony dopiero w wyniku zmiany umowy spółki. Co bardzo istotne, zmiana umowy spółki wprowadzająca obowiązek dopłat będzie wymagała zgody wszystkich wspólników. Zastosowanie ma tu bowiem regulacja art. 246 § 3 kodeksu spółek handlowych. Pogląd powyższy został potwierdzony w wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 3 kwietnia 2003 r. , sygn.akt I ACa 1186/02. Sąd ten wyjaśnił ponadto, że bez względu na sposób sformułowania postanowienia wprowadzającego do umowy spółki instytucję dopłat nieprzewidzianą wcześniej w pierwotnym brzmieniu umowy, zawsze wymagana jest zgoda wszystkich wspólników, do których ta konstrukcja prawna się odnosi.
Celem przywołanego przepisu jest zatem ochrona wspólników mniejszościowych. Gdyby bowiem nie regulacja art. 177 kodeksu i wymogi z niej wynikające, wolą większościowego wspólnika/wspólników byliby oni zawsze zmuszeni do dokonywania na rzecz spółki dopłat.
Jednomyślności nie będzie natomiast wymagać już sama uchwała wspólników konkretyzująca obowiązek dopłat, który wcześniej został przewidziany w umowie spółki.
Choć w doktrynie prezentowane są różne poglądy to jednak uznać należy, że obowiązek dopłat może być nałożony jedynie na wszystkich, a nie tylko na wybranych wspólników.
Dopłaty mogą być nakładane w granicach liczbowo oznaczonej wysokości w stosunku do udziału. Możliwe są natomiast tak określenia iloczynowe, ilorazowe jak i procentowe, odnoszące się do wielokrotności wartości udziałów.

Tryb nałożenia na wspólników spółki obowiązku dopłat
Jeżeli umowa spółki nie zawiera precyzyjnych postanowień w tym zakresie wówczas wysokość i terminy dopłat oznaczane są uchwałą wspólników. Nie można wykluczyć sytuacji, w której umowa spółki będzie precyzyjnie wskazywała termin dopłat czy też wysokość np. poszczególnych rat dopłat. W praktyce zdarza się to jednak niezmiernie rzadko, w umowach spółek przewiduje się raczej jedynie sam ogólny obowiązek dopłat bez tego rodzaju postanowień go uszczegółowiających.
Jeżeli umowa spółki nie zawiera precyzyjnych regulacji to w przypadku niewniesienia przez wspólnika dopłaty w terminie jest on zobowiązany do zapłaty odsetek. Przyczyna nieterminowej zapłaty jest tu bez znaczenia.
Jak wyjaśnia się w nauce prawa uchwała taka jest już konkretyzacją ustaleń umowy spółki, co pozwala na przyjęcie wniosku, że podejmowana jest bezwzględną większością głosów (por. A. Kidyba, Komentarz do kodeksu spółek handlowych). Pogląd ten wpasowuje się w ogólną regułę, zgodnie z którą reżimem art. 246 § 3 kodeksu spółek handlowych nie jest objęta uchwała „wykonawcza”, w tym konkretnym przypadku uchwała zobowiązująca wspólników do wniesienia dopłat, gdyż ta bazuje na udzielonym już przez wspólników w umowie spółki upoważnieniu.
Realizacja dopłat na podstawie jedynie uchwały wspólników, bez stosownych wcześniejszych zapisów w umowie spółki może być oceniana jednie przez pryzmat przepisów kodeksu cywilnego jako swoistego rodzaju zobowiązanie się wspólników do spełnienia określonego świadczenia.

Charakter dopłat wspólników
Dopłaty są czymś pomiędzy pożyczką wspólników a wniesieniem przez nich wkładów do spółki (na kapitał zakładowy) ale nie są ani tym ani tym, najkrócej mówiąc. Precyzyjnie charakteryzuje je teza wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 26 czerwca 2013 r. w sprawie o sygn.akt I ACa 130/13 wskazując, iż dopłaty są wkładami, stanowią część majątku spółki, nie powiększają udziałów w kapitale zakładowym, ani go nie podwyższają, a jedynie zwiększają majątek spółki. Ich celem jest umożliwienie prowadzenia określonej działalności gospodarczej, gdy zarząd nie ma możliwości uzyskania środków finansowych na pokrycie niezbędnych kosztów.
Zgodnie z treścią art. 36 ust 2 e ustawy o rachunkowości w razie powzięcia uchwały wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością określającej termin i wysokość dopłat, równowartość dopłat ujmuje się w odrębnej pozycji pasywów bilansu (kapitał rezerwowy z dopłat wspólników) i wykazuje się jako składnik kapitału własnego dopóty, dopóki ten nie zostanie użyty w sposób uzasadniający jego odpisanie; uchwalone, lecz niewniesione dopłaty wykazuje się w dodatkowej pozycji kapitałów własnych „Należne dopłaty na poczet kapitału rezerwowego (wielkość ujemna)”.
Podkreślić też trzeba, że dopłaty co do zasady mają czasowy charakter, zgodnie bowiem z art. 179 § 1 kodeksu spółek handlowych mogą one być zwracane wspólnikom, jeżeli nie są wymagane na pokrycie straty wykazanej w sprawozdaniu finansowym. Tym samym nie są one z założenia świadczeniem bezzwrotnym.

Instytucja dopłat została tak pomyślana przez ustawodawcę aby nie można było dowolnie obciążać wspólników obowiązkiem świadczeń pieniężnych na rzecz spółki, z drugiej zaś strony aby umożliwiały one uzyskanie potrzebnych spółce środków na różnorakie cele od pokrycia straty począwszy aż do realizacji zamierzeń inwestycyjnych.

Plan zagospodarowania przestrzennego a zmiana wartości nieruchomości

Plan zagospodarowania przestrzennego jest aktem prawa miejscowego, co oznacza, że na terenie działania organu, który go ustanowił, plan ten ma charakter prawa powszechnie obowiązującego. Plan składa się z części tekstowej oraz załączników w postaci części graficznej i wymaganych rozstrzygnięć. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego mogą znaleźć się bądź to precyzyjne zapisy bądź też postanowienia ogólne dla poszczególnych terenów. W każdym jednak przypadku adresatem tych postanowień jest każdy, kto ma prawo do terenu znajdującego się w granicach planu miejscowego, kto korzysta lub zamierza korzystać z terenu objętego tym planem.
Wskutek uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego bądź też jego zmiany niejednokrotnie dochodzi do zmiany wartości nieruchomości usytuowanych w obrębie jego oddziaływania. Zmiana ta może polegać zarówno na obniżeniu, jak i zwiększeniu wartości nieruchomości.
Ustawodawca przewidział w takim przypadku uprawnienia zarówno dla właścicieli nieruchomości i ich użytkowników wieczystych, jak i wójta, burmistrza lub prezydenta, które skrótowo zostaną omówione poniżej.

Uprawnienie do żądania wykupienia nieruchomości lub jej części
Co do zasady – jeżeli w związku z uchwaleniem planu miejscowego albo jego zmianą korzystanie z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób lub zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe bądź istotnie ograniczone, właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości może żądać wykupienia nieruchomości lub jej części. Ustalenie czy nieruchomość może być wykorzystana w sposób dotychczasowy lub zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem opiera się zarówno na faktycznym jej wykorzystaniu w dacie uchwalenia planu czy też jego zmiany ale także winno uwzględniać istniejące możliwości w tym zakresie, a więc to jak dana nieruchomość mogłaby zostać wykorzystana. Najczęściej opisana sytuacja ma miejsce wówczas gdy dany obszar zostanie mocą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przeznaczony na realizację jakichś celów publicznych, aczkolwiek zmiana nie musi być związana z zaspakajaniem potrzeb publicznych, może to dotyczyć też np. zmiany przeznaczenia gruntu.
Należy przy tym pamiętać, że można żądać wykupienia nieruchomości w całości lub części także wówczas, gdy nie doszło do obniżenia wartości nieruchomości. Ustawodawca nigdzie bowiem nie zastrzegł, że zmiana sytuacji właściciela czy użytkownika wieczystego polegająca na niemożliwości lub istotnym ograniczeniu korzystania z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób lub zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem musi przybrać postać pogorszenia.
Wykonanie obowiązku wykupu nieruchomości lub jego części realizowane jest w ciągu 6 – miesięcy od daty złożenia skutecznego wniosku przez uprawnionego. Oznacza to tym samym, że wraz z rozpoczęciem się 7 miesiąca gmina pozostaje w opóźnieniu w realizacji wykupu, co skutkuje dla uprawnionego prawem do należności odsetkowych za okres opóźnienia liczonymi od ceny wykupu, która powinna być zapłacona przy realizacji wykupu. Nie ma bowiem wątpliwości co do tego, że we wspomnianym czasie gmina powinna nie tylko zawrzeć umowę o wykup nieruchomości ale także uiścić cenę wykupu. Cena ta ustalana jest w oparciu o przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami, a zatem winna zostać ustalona na podstawie ekspertyzy rzeczoznawcy majątkowego. Cena wykupu ma wyrównać właścicielowi różnicę i nie może ona być oczywiście ani źródłem dochodu albo straty wynikającej zmienionego statusu nieruchomości (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 8 października 2018 r., sygn.akt I ACa 261/17).
W sytuacji gdy gmina odmówi realizacji roszczenia o wykup bądź też pozostawać będzie w opóźnieniu w jego realizacji właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu przysługuje prawo dochodzenia swoich praw w drodze procesu sądowego opartego na przepisach art. 64 kodeksu cywilnego i art. 1047 kodeksu postępowania cywilnego.

Żądanie odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę
Przy spełnieniu warunków opisanych powyżej właściciel/użytkownik wieczysty ma również prawo do domagania się od gminy odszkodowania w granicach szkody jaką poniósł w wyniku uchwalenia/zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Statystycznie najczęściej z roszczeniem tym będziemy mieć do czynienia wówczas gdy na skutek wejścia w życie czy też planu zagospodarowania przestrzennego utracona zostanie możliwość zabudowy nieruchomości, potwierdzona wcześniej decyzją o warunkach zabudowy. Ponieważ w przepisie art. 36 ust. 1 pkt 1 ustawy z 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mowa jest o rzeczywistej szkodzie oznacza to, że chodzi o szkodę, która polega na obniżeniu wartości nieruchomości lub która pozostaje w bezpośrednim związku ze zmianą przeznaczenia nieruchomości (tak wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2007 r. wydany w sprawie V CSK 230/07).
Szkodę należy ustalić z uwzględnieniem dyrektyw płynących z treści art. 361 kodeksu cywilnego, a tym samym dokonać trzeba porównania wartości aktywów poszkodowanego po wyrządzeniu szkody, ze stanem, jaki by istniał, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Oczywiście ustalenie wysokości szkody zawsze wymaga wiedzy specjalistycznej, a tym samym musi ono znaleźć źródło w opinii rzeczoznawcy majątkowego.
Roszczenie o odszkodowanie również ma charakter cywilny co oznacza, że postępowanie administracyjne nie jest właściwą drogą ani do ustalenia wysokości odszkodowania, ani rozstrzygnięcia sporu, jaki powstał między organem a uprawnionym do żądania odszkodowania na przykład co do jego wysokości. Tym samym właściciel winien dochodzić go w drodze procesu przed sądem powszechnym. Wójt, burmistrz czy prezydent nie ma możliwości ustalenia wysokości odszkodowania w decyzji administracyjnej.
Trzeba też mieć świadomość, o czym przypomina choćby teza wyroku sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 30 czerwca 2017 r., sygn.akt I ACa 1672/16, że warunkiem skuteczności powództwa o odszkodowanie jest posiadanie statusu właściciela albo wieczystego użytkownika nieruchomości zarówno w dniu wejścia w życie nowego lub zmienionego planu miejscowego, jak i dniu wytoczenia powództwa oraz utrzymanie go do chwili zamknięcia rozprawy poprzedzającej wydanie wyroku przez sąd drugiej instancji.
Na koniec zaakcentuję tylko, że w przypadku gdy właściciel bądź użytkownik wieczysty zbywają nieruchomość, a jej wartość wskutek uchwalenia lub zmiany planu uległa obniżeniu i nie skorzystali oni z roszczeń o odszkodowanie za poniesioną rzeczywistą szkodę lub wykupienie nieruchomości w całości lub części oraz nie zawarto umowy zamiany, to mogą oni żądać od gminy odszkodowania równego obniżeniu wartości nieruchomości. Obniżenie wartości nieruchomości lub jej części stanowi różnicę pomiędzy wartością nieruchomości przed uchwaleniem planu miejscowego a wartością nieruchomości po jego uchwaleniu.

Opłata planistyczna z tytułu wzrostu wartości nieruchomości
Opłata planistyczna zwana także rentą planistyczną jest z kolei należna wówczas gdy w wyniku uchwalenia bądź zmiany planu zagospodarowania przestrzennego następuje wzrost wartości nieruchomości, a właściciel lub użytkownik ją zbywa. Dodatkowo zbycie nieruchomości przez jej właściciela musi nastąpić przed upływem 5 lat od dnia, w którym plan zagospodarowania przestrzennego lub jego zmiana stały się obowiązujące.
Opłatę tą pobiera wójt, burmistrz albo prezydent miasta i nie może ona być wyższa niż 30% wzrostu wartości nieruchomości. Pobranie opłaty z tytułu wzrostu wartości nieruchomości jest – co do zasady – obligatoryjne. Warto wiedzieć, że opłata jest należna także wtedy gdy właściciel sprzedaje nieruchomość poniżej jej rzeczywistej wartości. Warunkiem jej naliczenia jest bowiem wyłącznie fakt wzrostu wartości, a nie uzyskanie przez właściciela konkretnej korzyści w wyniku zbycia nieruchomości. W wyroku z dnia 15 marca 2019 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn.akt II SA/Gl 791/18) wskazał, że także zbycie nieruchomości, która jedynie w części objęta jest planem miejscowym, może stanowić podstawę ustalenia opłaty jednorazowej od tej części, o ile wzrosła jej wartość wskutek uchwalenia tego planu.
Dodatkowo koniecznym jest wyjaśnienie, na bazie dorobku judykatury, w tym np. wyroku Sądu Najwyższego z 11.03.2011 r., sygn.akt II CSK 321/10, iż pojęcie „zbywa” nie może być utożsamiane ze wszystkimi, tj. zarówno odpłatnymi, jak i nieodpłatnymi formami przeniesienia własności lub prawa użytkowania wieczystego. Uznano tam bowiem, iż pojęcie to oznacza tylko przeniesienie prawa własności albo użytkowania wieczystego w drodze odpłatnej czynności prawnej. Sąd orzekający w niniejszej sprawie podkreślił, że nie ma uzasadnionych podstaw, aby tym pojęciem obejmować także przypadki zbycia prawa własności albo użytkowania wieczystego nieruchomości – jak w wypadku darowizny – pod tytułem darmym. I tak np. renta planistyczna nie będzie należna w przypadku wniesienia współwłasności nieruchomości jako aportu do spółki cywilnej, zniesienia współwłasności nieruchomości poprzez jej fizyczny podział lub gdy własność uzyskuje tylko jeden z małżonków w zamian za środki pieniężne pochodzące z ich majątku wspólnego, które w całości lub części obejmuje drugi małżonek – bez spłaty udziału małżonka.
Renta planistyczna nie ma charakteru cywilnoprawnego bowiem źródłem jej powstania są przepisy materialnego prawa administracyjnego.
Pożądanym byłoby pamiętać, że uniknięcie konieczności opłaty nie jest łatwe (co nie oznacza niemożliwe) choćby z tego względu, że w terminie 7 dni od dnia sporządzenia umowy dotyczącej zbycia nieruchomości, w formie aktu notarialnego, notariusz jest zobowiązany przesłać wypis z tego aktu wójtowi, burmistrzowi albo prezydentowi miasta, a ten winien bezzwłocznie ustalić opłatę planistyczną w drodze decyzji.

Oczywiście powyższe opracowanie nie jest wyczerpujące, pomija ono wiele aspektów związanych z opisanymi roszczeniami, w tym np. możliwości umarzania renty planistycznej, możliwości zamiany nieruchomości i inne.

Wierzytelności zabezpieczone wekslowo a ich przedawnienie

Przedawnienie pozwala dłużnikowi na uchylenie się od zaspokojenia roszczenia pieniężnego, o ile nie zrzeka się on korzystania z zarzutu przedawnienia. W obecnie obowiązującym systemie prawnym przedawnienie bywa albo uwzględniane przez sąd z urzędu – jeżeli dłużnikiem jest konsument albo na wniosek dłużnika – w pozostałych przypadkach.
Jeżeli dłużnik zabezpieczył spełnienie swojego świadczenia pieniężnego wekslem In blanco o przedawnieniu możemy mówić w dwóch aspektach tj. o przedawnieniu roszczenia ze stosunku podstawowego oraz przedawnieniu roszczenia wekslowego.

Przedawnienie roszczeń ze stosunku podstawowego

Bardzo częstą praktyką jest zabezpieczanie roszczeń pieniężnych (rozumianych jako wspomniany stosunek podstawowy) za pomocą weksli In blanco. Dodatkowo strony sporządzają też pisemne deklaracje wekslowe zawierające warunki wypełnienia przez wierzycieli (remitentów) wręczonych im weksli. Deklaracja taka czy też jej brak nie przesądza oczywiście o nieważności weksla, ale dokumenty te chronią niewątpliwie wystawców weksli dając wierzycielom prawo do wypełnienia weksli w sposób określony w deklaracjach. W takim przypadku roszczenia wekslowe powstają dopiero w momencie wypełnienia weksli.
Niemal w 100 % przypadków w treści deklaracji wekslowej dłużnicy upoważniają wierzycieli do wypełnienia weksla w każdym czasie oraz opatrzenia go datą płatności, według uznania wierzyciela. Znane są zaś przypadki, w których wierzyciel wypełnia weksel dopiero wówczas gdy wierzytelność, którą ten weksel zabezpiecza uległa już przedawnieniu wpisując określoną datę płatności, po upływie której kieruje powództwo do sądu celem przymusowego dochodzenia zapłaty przez dłużnika – wystawcę weksla. Liczne wypowiedzi przedstawicieli doktryny i stanowisko wyrażone w wydanych przez Sąd Najwyższy i sądy powszechne orzeczeniach nie pozostawia wątpliwości co do tego, że upoważnienie udzielone wierzycielowi do wypełnienia weksla obejmuje jedynie przypadki uzupełnienia go jeszcze przed upływem terminu przedawnienia stosunku podstawowego czyli roszczenia, które on zabezpiecza. Przyjmuje się, że w przypadku uzupełnienia weksla już po upływie terminu przedawnienia roszczenia wynikającego ze stosunku podstawowego, wystawca weksla może na podstawie art. 10 ustawy Prawo wekslowe powoływać się na niezgodność uzupełnienia blankietu weksla z otrzymanym upoważnieniem. Uzupełnienie weksla danymi dotyczącymi przedawnionego roszczenia nie pozbawia bowiem dokumentu statusu weksla.
Trzeba też podkreślić, iż nawet wspomniane wyżej użycie w deklaracji wekslowej zwrotów wskazujących na możliwość wypełnienia weksla w każdym czasie oraz opatrzenia go datą płatności według uznania wierzyciela nie oznacza pozostawienia mu w tym zakresie pełnej dowolności. Weksel może być uzupełniony w dowolnej chwili, ale tylko przed upływem terminu przedawnienia roszczenia podlegającego zabezpieczeniu; może również zostać opatrzony dowolną datą płatności, ale mieszczącą się w okresie od dnia wymagalności zabezpieczonego roszczenia do dnia upływu terminu jego przedawnienia (tak wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2018 r., sygn.akt IV CSK 333/17).

Przedawnienie roszczeń wekslowych
Jeżeli remitent wypełni weksel przed terminem przedawnienia roszczenia, które weksel ten zabezpiecza, wówczas możemy mówić o przedawnieniu roszczeń z wypełnionego weksla, o którym to przedawnieniu traktują art. 70 i 71 Prawa wekslowego. Z uwagi na różnorodność dłużników wekslowych terminy przedawnienia również bywają inne – począwszy od 6 miesięcy do 3 lat. Zgodnie z powołanym normami odpowiedzialność wystawcy weksla i poręczyciela – jako najczęściej występujących podmiotów w zobowiązania wekslowych – przedawnia się z upływem 3 lat od dnia płatności weksla.
W przypadku zatem roszczeń zabezpieczonych wekslowo jest możliwe nawet dwukrotne wydłużenie terminu przedawnienia roszczenia. Trzeba bowiem mieć na uwadze, że w sytuacji gdy weksel zabezpiecza roszczenia okresowe (np. czynsz najmu czy dzierżawy), roszczenia te nie muszą się przedawnić w terminie 3 lat, a dopiero po 6 latach. Wystarczy bowiem, że remitent wypełni weksel na krótko przed dniem przedawnienia się zobowiązania ze stosunku podstawowego, tj. przed upływem 3 lat od dnia wymagalności wierzytelności z tytułu czynszu co spowoduje, że rozpocznie się bieg terminu przedawnienia roszczenia wekslowego wynoszącego również 3 lata ale liczone dopiero od dnia płatności weksla.
W sytuacji gdy wierzyciel wypełni weksel określając jako termin płatności jakąś bardzo odległą datę w odniesieniu do terminu przedawnienia roszczenia ze stosunku podstawowego dłużnik może to zakwestionować powołując się na nadużycie prawa podmiotowego.

Co do zasady przedawnienie wekslowe jest całkowicie czym innym niż przedawnienie wierzytelności ze stosunku podstawowego. Przedawnienia te biegną niezależnie od siebie. Terminy przedawnienia pierwszego z nich określają przepisy prawa wekslowego, natomiast drugiego przepisy kodeksu cywilnego. Termin przedawnienia roszczenia ze stosunku podstawowego, zgodnie z regułą art. 120 kodeksu cywilnego, rozpoczyna bieg od dnia, w którym świadczenie ze stosunku podstawowego stało się wymagalne. Początek biegu terminu przedawnienia roszczenia z weksla własnego skierowanego przeciwko wystawcy weksla własnego liczy się natomiast od dnia płatności weksla.

Sprzedaż udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością są zbywalne. W przypadku gdy umowa spółki stanowi, że wspólnikowi przysługuje tylko jeden udział możliwe jest zbycie części takiego udziału. W wyniku zbycia udziału na rzecz osoby trzeciej nie będącej wspólnikiem dochodzi rzecz jasna do zmiany składu osobowego spółki.
Nabywca udziału wstępuje w istniejący pomiędzy spółką a zbywcą udziałów stosunek prawny ale należy pamiętać, że automatycznie na nabywcę udziałów nie przechodzą wierzytelności przysługujące wspólnikowi w stosunku do spółki takie jak np. należna zbywcy dywidenda.

Uwagi ogólne
Co do zasady obrót udziałami w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jest swobodny. Możliwe są jednak pewne ograniczenia obrotu udziałami wynikające z zapisów zawartych w umowie samej spółki bądź w przepisach obowiązującego prawa. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj: http://prawny.org.pl/2018/12/09/ograniczenia-w-obrocie-udzialami-w-spolce-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia/
Umowa sprzedaży udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością – poprzez art. 555 kodeksu cywilnego – podlega odpowiednio przepisom o umowie sprzedaży rzeczy. Jej przedmiotem jest przeniesienie posiadanych przez zbywcę praw udziałowych w spółce na inny podmiot. Choć umowy takie najczęściej przybierają najprostszą treść ograniczoną essentialia negotii umowy sprzedaży udziałów to warto pamiętać, że mogą one być uzupełniane równego rodzaju oświadczeniami i postanowieniami regulującymi szerzej sytuację stron. Ponieważ jednak postanowienia te nie mogą być sprzeczne z postanowieniami bezwzględnych przepisów prawa sugerowanym byłoby aby wychodząc poza zakres samej tylko czynności sprzedaży udziałów korzystać jednak z pomocy prawników.
Zaakcentuję tylko, iż od dnia 1 kwietnia 2016 r. możliwe jest w przypadku spółki zawartej przy wykorzystaniu wzorca umowy, zbycie udziału również przy wykorzystaniu wzorca umowy zbycia, udostępnionego w systemie teleinformatycznym. Oświadczenie zbywcy i nabywcy składane są wówczas poprzez wypełnienie odpowiednich pól wzorca, a wymóg notarialnego poświadczenia podpisu został zastąpiony obowiązkiem opatrzenia kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP nabywcy i zbywcy.

Forma umowy sprzedaży udziałów
Art. 180 kodeksu spółek handlowych wymaga dla ważności zbycia udziałów zachowania formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi, przy czym przyjmuje się, że jest to wymóg minimalny. Nic nie stoi na przeszkodzie aby umowa taka przybrała formę aktu notarialnego. Co oczywiste, obie strony tj. nabywca i zbywca udziałów muszą poświadczyć swoje podpisy u notariusza co jednakże nie oznacza, że muszą to uczynić jednocześnie i u tego samego notariusza. W pełni dopuszczalne jest bowiem złożenie podpisów w różnym czasie – wówczas do zawarcia umowy dochodzi w chwili poświadczenia podpisu tej strony, która czyni to później. Warto dodać, że zgodnie z art. 88 Prawa o notariacie podpisy na aktach notarialnych i poświadczonych dokumentach są składane w obecności notariusza. Jeżeli podpis na poświadczonym dokumencie był złożony nie w obecności notariusza, osoba, która podpisała, powinna uznać przed notariuszem złożony podpis za własnoręczny. Okoliczność tę notariusz zaznacza w sporządzonym dokumencie. W sytuacji zaś gdy do uznania podpisu za własnoręczny doszło przed notariuszem w dacie późniejszej niż data złożenia podpisu na umowie przenoszącej udział, za datę zawarcia umowy uznać należy datę notarialnej legalizacji podpisu (tak Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 30 października 2007 r. wydanym w sprawie I SA/Wr 744/07).
Choć nie ma w tym względzie jednolitości poglądów przedstawicieli doktryny to za przeważające uznać trzeba stanowisko, w myśl którego forma pisemna z notarialnym poświadczeniem podpisu odnosi się tylko do umowy przenoszącej udziały, nie zaś do umów które tylko zawierają zobowiązanie do zbycia tychże udziałów. W takim przypadku ponieważ umowa taka nie przenosi udziałów na nabywcę nie jest wymagane zachowanie komentowanej formy prawnej i wystarczająca będzie zwykła forma pisemna.
Na koniec uwag dotyczących formy umowy sprzedaży udziałów trzeba pamiętać, że jakakolwiek zmiana, rozwiązanie czy też odstąpienie od tejże umowy wymagają również zachowania pod rygorem nieważności formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi (patrz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 stycznia 2007 r., sygn.akt V CSK 411/06).

Cena zbycia udziałów w spółce
Bardzo często spotykam się z sytuacją, w której strony umowy sprzedaży udziałów określają ją jako sumę wartości nominalnej udziału i ilości zbywanych udziałów tylko z tego względu, że żywią przekonanie, iż cena ta właśnie w taki sposób musi zostać ustalona. Nic jednakże bardziej mylnego, żaden z przepisów kodeksu spółek handlowych nie statuuje wymogu aby cena sprzedaży udziału musiała być tożsama z jego wartością nominalną. Innymi słowy, jeżeli według postanowień umowy spółki wartość nominalna udziału wynosiła 50 zł nie oznacza to, iż cena jego zakupu musi być określona na tym samym poziomie. Cena sprzedaży udziałów powinna co do zasady odpowiadać cenie rynkowej ale to z uwagi na zobowiązania podatkowe wobec fiskusa. W praktyce oznacza to, że jeżeli zbywamy np. udziały w spółce zadłużonej to może ona być niższa niż ich wartość nominalna ale również wyższa gdy wartość majątku spółki jest znaczna.
Generalnie jednak cenę, w tym jej wysokość w sposób dowolny ustalają strony transakcji. Co więcej, mogą one postanowić o jej zapłacie jednorazowej lub w ratach. Zapłata może mieć miejsce tak w chwili zawarcia umowy, jak i w odroczonym terminie płatności – w zależności od konsensusu samych stron.
Jak orzekł Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z dnia 20 maja 2016 r. I ACa 156/16 samo tylko zaniżenie ceny sprzedaży udziałów nie świadczy o pozorności umowy. Zaniżenie ceny może stanowić jednak przedmiot zainteresowania ze strony organów skarbowych, a to z tego względu, że transakcja ta jest opodatkowana. Przede wszystkim umowa ta kwalifikowana jako umowa sprzedaży praw majątkowych podlega podatkowi od czynności cywilnoprawnych, co potwierdza niezbicie art. art. 2 pkt 4 lit. b ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych. Podstawę opodatkowania w przypadku sprzedaży udziałów stanowi zaś wartość rynkowa udziałów, która nie zawsze będzie odpowiadać wartości wskazanej w umowie. Choć może nie zdarza się to niezwykle często to jednak organy skarbowe w celu określenia wysokości zobowiązania podatkowego dokonują oszacowania wartości rynkowej zbywanych udziałów korzystając w tym zakresie z pomocy biegłego rewidenta, który bazując chociażby na treści sprawozdań finansowych spółki szacuje wartość rynkową udziałów. Zdarza się tym samym, iż podatek od czynności cywilnoprawnych ustalany jest od innej wartości niż cena wskazana w treści umowy.

Przedmiotem niniejszego wpisu były oczywiście tylko wybrane zagadnienia związane z umową sprzedaży udziałów – zarówno inne formy zbycia udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jak i wiele innych aspektów z tymi czynnościami związanych jest poza zakresem tego opracowania.

Odpowiedzialność zarządu spółki akcyjnej za długi spółki

Niezaprzeczalnie wśród przepisów kodeksu spółek handlowych dotyczących spółki akcyjnej nie ma odpowiednika art. 299, który to przepis reguluje wprost odpowiedzialność  członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za długi tej spółki. Nie oznacza to jednakże automatycznie, że członek zarządu spółki akcyjnej nie odpowiada w żaden sposób w związku z tym, że spółka akcyjna nie reguluje swoich zobowiązań wobec kontrahentów. Odpowiedzialność taka może bowiem mieć miejsce.
Poniżej omówione zostaną przypadki kiedy członek zarządu odpowiada za nieuregulowane przez spółkę akcyjną zobowiązania.

Odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe
Przede wszystkim członek zarządu spółki akcyjnej, identycznie jak członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, odpowiada za zaległości podatkowe spółki, których termin płatności upłynął w czasie gdy pełnił on funkcję w zarządzie, jeżeli egzekucja z majątku spółki akcyjnej okaże się bezskuteczna. Odpowiedzialność kilku członków zarządu jest solidarna i obejmuje cały ich majątek.
Art. 116 Ordynacji podatkowej pozwala się uwolnić członkowi zarządu spółki akcyjnej od tej odpowiedzialności jeżeli wykaże on, że:
– we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym czasie zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne w rozumieniu ustawy z dnia 15 maja 2015 r. – Prawo restrukturyzacyjne (Dz. U. z 2019 r. poz. 243 i 326) albo zatwierdzono układ w postępowaniu o zatwierdzenie układu, o którym mowa w ustawie z dnia 15 maja 2015 r. – Prawo restrukturyzacyjne, albo
– niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez jego winy; albo
– wskaże mienie spółki, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części.
Pamiętać przy tym trzeba, że odpowiedzialność członka zarządu za zaległości podatkowe spółki nie może mieć miejsca wówczas jeśli przesłanki do złożenia wniosku o upadłość zaistniały, gdy nie miał on już wpływu na podjęcie kroków zmierzających do ogłoszenia upadłości spółki (tak wyrok NSA z dnia 20 listopada 2003 r., sygn.akt III SA 110/02).
Podobnie kształtuje się odpowiedzialność członków zarządu spółki akcyjnej za zaległości z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne (patrz art. 116 § 1 ordynacji podatkowej w zw. z art. 31 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych).

Odpowiedzialność w przypadku niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki
Członek zarządu spółki akcyjnej na mocy art. 21 ust 3 ustawy Prawo upadłościowe, odpowiada za szkodę wyrządzoną wskutek niezłożenia wniosku w terminie 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, chyba że nie ponosi winy. Odpowiedzialność przewidziana powołanym przepisem jest odpowiedzialnością odszkodowawczą, przesłankami jej wystąpienia są zatem szkoda, wina odpowiedzialnych osób oraz związek przyczynowy pomiędzy ich zachowaniem, polegającym na niewykonaniu obowiązku zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości w przewidzianym terminie, a powstałą szkodą. Należy wyjaśnić, że domniemywa się, iż szkoda obejmuje wysokość niezaspokojonej wierzytelności w postępowaniu upadłościowym.
Zważywszy, że wniosek o ogłoszenie upadłości składa się wówczas gdy spółka akcyjna staje się niewypłacalna, w pewnym uproszczeniu można by stwierdzić, iż – podobnie jak odpowiedzialność z art. 299 kodeksu spółek handlowych – odpowiedzialność oparta na tej podstawie jest odpowiedzialnością za niezaspokojone zobowiązania spółki. Nie jest tak jednak do końca bo po pierwsze sam fakt wykazania bezskuteczności egzekucji nie jest jeszcze przesłanką odpowiedzialności członka zarządu, a ponadto szkodą nie jest tu wyłącznie brak zapłaty przez spółkę określonego zobowiązania. Bardzo precyzyjnie kwestię tą wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 13 sierpnia 2018 r. , sygn.akt I Aga 207/18 podkreślając, iż „celem wykazania szkody wierzyciel musi udowodnić, że w wyniku zaniechania zgłoszenia wniosku zmniejszył się majątek masy upadłości i wskutek tego w podziale funduszów masy nie otrzyma nic albo otrzyma mniej, niżby na niego przypadało, gdyby wniosek zgłoszono we właściwym czasie. Szkoda może wynikać również stąd, że wprawdzie majątek masy nie uległ zmniejszeniu, ale mniejsze zaspokojenie wierzyciela lub jego brak wynika z takich przyczyn, jak zwiększenie się ogólnej sumy wierzytelności zaspokajanych w upadłości albo ustanowienie zabezpieczeń na składnikach majątku dłużnika. Pomiędzy zdarzeniem wyrządzającym szkodę a szkodą, jak wyżej zaznaczono, musi też zachodzić normatywny związek przyczynowy”.
Ciężar dowodu spoczywa w tym przypadku na wierzycielu.

Odpowiedzialność cywilna za szkodę wyrządzoną wskutek braku zapłaty
Ustawodawca postanowił w art. 490 kodeksu spółek handlowych, iż m.in. osoby trzecie takiej jak wierzyciele spółki mają prawo dochodzenia naprawienia szkody na zasadach ogólnych. Przez pojęcie zasad ogólnych rozumie się co do zasady odpowiedzialność cywilną ex contractu (art. 471 kodeksu cywilnego) i ex delicto (art. 415 kodeksu cywilnego). Tym samym brak należytej staranności członka zarządu spółki akcyjnej w zarządzaniu tą spółką prowadzący np. do nieuzyskania przez dostawcę spółki należności za sprzedany towar czy jakieś wykonane usługi może stanowić podstawę do przypisania mu odpowiedzialności za tenże skutek. Oczywiście udowodnienie zasadności powództwa przeciwko członkowi zarządu spółki akcyjnej jest niewspółmiernie trudniejsze niż skorzystanie przez wierzyciela z dobrodziejstwa art. 299 kodeksu spółek handlowych w odniesieniu do zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, aczkolwiek nie jest to niemożliwe i warto o istnieniu takiego rozwiązania pamiętać.

Ponieważ przepisy tytułu III działu II rozdziału 8 kodeksu spółek handlowych regulujące odpowiedzialność cywilnoprawną zarządu spółki akcyjnej (art. 479-490) nie zawierają odpowiednika art. 299 i nie ma podstaw do jego stosowania do odpowiedzialności członka zarządu spółki akcyjnej nawet per analogiam, dlatego też możliwości sięgnięcia do majątku prywatnego członka zarządu spółki akcyjnej należy poszukiwać gdzie indziej, m.in. wśród norm powołanych wyżej.

Przedawnienie kary pieniężnej nałożonej przez Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego

Przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 roku o transporcie drogowym przewidują możliwość nakładania kar pieniężnych o charakterze administracyjnym. Kary te nakładane są za różnorakie naruszenia obowiązków lub warunków wykonywania transportu na kierującego pojazdem, osobę zarządzającą przedsiębiorstwem lub osobę zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie, względnie każdą inną osobę wykonującą czynności związane z przewozem drogowym.

Przedmiotem niniejszego wpisu będzie kwestia przedawnienia tego rodzaju kar pieniężnych.

 

Uwagi ogólne

Na samym wstępie podkreślić należy, że kwestia przedawniania kar nakładanych na podstawie ustawy o transporcie drogowym uzależniona jest od rodzaju kary, a właściwie rodzaju przewinienia, ukaranego podmiotu ale także w określonych przypadkach – od daty jej nałożenia. Generalnie przepisy ustawy wprost stanowią w art. 95 b i 95 e, że w przypadku naruszenia przepisów art. 8-11, art. 13-17, art. 19-21 i art. 24-27 rozporządzenia nr 181/2011 przez przewoźnika drogowego lub podmiot zarządzający dworcem albo w przypadku gdy na przykład właściciel dworca nie dostosuje go do udzielania pomocy osobom niepełnosprawnym i osobom o ograniczonej sprawności ruchowej – kary pieniężnej nie nakłada się jeżeli od dnia popełnienia czynu upłynęło odpowiednio 2 lata lub 5 lat, a wymierzonej kary pieniężnej, nie pobiera się po upływie 5 lat od dnia wydania ostatecznej decyzji o nałożeniu kary. W pozostałym zakresie ustawodawca wprost nie wypowiedział się co do przedawnienia innych niż wymienione kar.

Tym niemniej, jeżeli chodzi o kary pieniężne nakładane w związku z naruszeniem obowiązków lub warunków przewozu drogowego takie jak np. za wykonywanie transportu drogowego bez zezwolenia lub licencji, niepoddanie się lub uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli w całości lub w części, wykonywanie przewozu drogowego w czasie obowiązywania ograniczeń oraz zakazów ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach, wykonywanie przewozu drogowego rzeczy lub osób bez obowiązkowej kwalifikacji wstępnej lub obowiązkowego szkolenia okresowego kierowcy itp. sytuacja będzie wyglądała odmiennie jeżeli kara ta nałożona została przed dniem 31 grudnia 2010 roku, a inaczej gdy miało to miejsce już po tej dacie.

 

Przedawnienie kary nałożonej po 31 grudnia 2010 r.

Kary administracyjne stanowią dochód budżetu państwa. Powyższa kwestia nasuwa automatycznie w pierwszej kolejności założenie, iż karty za naruszenie obowiązków lub warunków przewozu drogowego przedawniają się zgodnie z zapisami Ordynacji podatkowej. Nic jednak bardziej mylnego, albowiem w myśl art. 93 ust 7 ustawy o transporcie drogowym  do kar pieniężnych przewidzianych niniejszą ustawą nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2018 r. poz. 800, z późn. zm.). Poza tym, jak wyżej wspomniano, w żadnym innym przepisie ustawy nie przewiduje się przedawnienia kar, poza oczywiście sygnalizowanymi wyjątkami. Oznacza to tym samym, że w aktualnym stanie prawnym kary nakładane na kierującego pojazdem, osobę zarządzającą przedsiębiorstwem lub osobę zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie, względnie każdą inną osobę wykonującą czynności związane z przewozem drogowym, nie przedawniają się. Konkluzja ta nie rodzi wątpliwości ani u przedstawicieli nauki prawa, ani też w orzecznictwie sądowym. I tak np. Naczelny Sąd Administracyjny w tezie trzeciej wyroku z dnia 14 listopada 2014 r., wydanego w sprawie II GSK 1693/13 wyraźnie wskazał, że regulacja art. 93 ust 7 wyklucza możliwość stosowania przepisów ordynacji podatkowej w postępowaniu w zakresie kar pieniężnych, a w konsekwencji również przepisów regulujących przedawnienie zobowiązań podatkowych. Na pewno można dyskutować nad zasadnością czy po prostu zwykłą sprawiedliwością tego rozwiązania, skoro co do zasady należności budżetu państwa również ulegają przedawnieniu. Tym niemniej jednak, mając na uwadze fakt, iż są to należności o charakterze administracyjnym, a zatem nie jest możliwe stosowanie chociażby w drodze analogii przepisów Kodeksu cywilnego o przedawnieniu, sama ustawa o transporcie drogowym, poza drobnymi wyjątkami, w ogóle możliwości przedawnienia nie przewiduje zakazując jednocześnie stosowania przepisów działu III Ordynacji Podatkowej, stanowisko o nieprzedawnieniu się tego rodzaju należności jest w zasadzie bezdyskusyjne.

 

Przedawnienie kary nałożonej przed 31 grudnia 2010 r.

Wyjaśnić trzeba, że odpowiednik art. 93 ust 7 pojawił się wcześniej w ustawie w tym samym artykule ale w ust 11. Dokładniej rzecz biorąc, ów art. 93 ust 11 został do ustawy o transporcie drogowym wprowadzony dopiero przez art. 5 pkt 12 lit d ustawy z dnia 29 października 2010 roku o zmianie Prawo – o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Przed nowelizacją, w ustawie nie istniała w ogóle regulacja wyłączająca stosowanie do kar administracyjnych przepisów Ordynacji podatkowej. To powodowało, że w judykaturze tego rodzaju kary pieniężne kwalifikowano jako niepodatkowe należności budżetowe (patrz chociażby wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 18 października 2011 r., sygn. akt II GSK 1020/10).

Co bardzo istotne, wspomniany przepis (art. 93 ust 11) zaczął obowiązywać dopiero z dniem 31 grudnia 2010 roku. Tym samym zatem do tego czasu stosowanie Ordynacji nie było wyłączone. Wręcz przeciwnie za ugruntowany należy uznać pogląd o istnieniu swego rodzaju domniemania podlegania wszelkich należności publicznoprawnych przepisom Ordynacji podatkowej, które może zostać uchylone wyłącznie poprzez wprowadzenie do danego aktu odrębnych szczegółowych regulacji prawnych (tak A. Hula: Świadczenia, do których stosuje się Ordynację podatkową (w:) Księga jubileuszowa Profesora Marka Mazurkiewicza, Wrocław 2001, s. 267). Z kolei Ordynacja podatkowa reguluje zagadnienia związane z przedawnieniem w przepisach art. art. 68 i 69, 70 i 70 a. W świetle tych regulacji zobowiązania te przedawniają się z upływem lat 5 od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności kary. Tym samym, przed dniem nowelizacji nie było uzasadnionych podstaw do odmowy uznania, że nałożone na podstawie ustawy o transporcie drogowym kary pieniężne, nie ulegają przedawnieniu. Wręcz przeciwnie uzasadnionym jest wniosek, że ulegają one przedawnieniu wg reguł określonych w Ordynacji podatkowej. Warto wiedzieć, że stanowisko to podzielają sądy administracyjne podkreślając niejednokrotnie w wydawanych wyrokach, iż nie jest dopuszczalne przyjęcie, że w stanie prawnym obowiązującym do dnia 31 grudnia 2010 r., kara pieniężna nałożona jako sankcja za nieprzestrzeganie postanowień prawa publicznego nie mogła nigdy ulec przedawnieniu (patrz np. WSA w Łodzi w wyroku z dnia 14 stycznia 2015 r. w sprawie I SA/Łd 1066/14 czy też wyrok WSA w Szczecinie z dnia 23 maja 2017 r., sygn.akt I SA/Sz 282/17).

Pomimo upływu prawie lat 9 od nowelizacji ustawy zdarza mi się mieć do czynienia z sytuacją, gdy kara nałożona przed 2010 roku choć co do zasady podlegająca przedawnieniu jeszcze się nie przedawniła, a to z uwagi na przerwy w biegu przedawnienia wywołane zastosowaniem środka egzekucyjnego.

 

Reasumując, kara nałożona – za wykonywanie transportu drogowego bez zezwolenia lub licencji, niepoddanie się lub uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli w całości lub w części, wykonywanie przewozu drogowego w czasie obowiązywania ograniczeń oraz zakazów ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach, wykonywanie przewozu drogowego rzeczy lub osób bez obowiązkowej kwalifikacji wstępnej lub obowiązkowego szkolenia okresowego kierowcy itp. – przed dniem 31 grudnia 2010 roku przedawnia się, zaś nałożona po tej dacie nie ulega przedawnieniu.

 

 

W jaki sposób członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może uniknąć zapłaty za jej zobowiązania

Zgodnie z art. 299 kodeksu spółek handlowych (dalej k.s.h.) członkowie zarządu spółki są odpowiedzialni całym swoim majątkiem osobistym jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna. W nauce nie ma jednolitości poglądów co do charakteru odpowiedzialności członków zarządu, część przedstawicieli opowiada się za przyjęciem odszkodowawczego, część zaś gwarancyjnego jej charakteru. Tym niemniej jednak, niezależnie od charakteru tejże odpowiedzialności, materializuje się ona w sytuacji gdy istnieje niezaspokojone zobowiązanie spółki, a egzekucja prowadzona przeciwko spółce okazała się bezskuteczna.
Od odpowiedzialności tej członek zarządu może uwolnić się w trójnasób:
– jeżeli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu,
– wykaże, że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy,
– wykaże, że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie
W myśl ustawy Prawo upadłościowe zarząd spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powinien złożyć wniosek o ogłoszenie jej upadłości nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości. Co do zasady istnieją dwie podstawy ogłoszenia upadłości, pierwsza to sytuacja gdy dłużnik jest niewypłacalny tj. jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych i tu ustawodawca wprowadził domniemanie, że utrata zdolności do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych następuje wówczas gdy opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Ponieważ w przepisie użyto zwrotu zobowiązanie pieniężne w liczbie mnogiej oznacza to nic innego jak to, że istnienie jednego wymagalnego zobowiązania nie stanowi przesłanki wystąpienia z wnioskiem o ogłoszenie upadłości, stan niewypłacalności powstaje dopiero z chwilą nieuregulowania w terminie określonym ustawą lub umową drugiego z kolei zobowiązania (por. wyrok WSA w Gdańsku z dnia 7 sierpnia 2018 r., sygn.akt I SA/Gd 545/18). Nie ma znaczenia zaś fakt czy spółka nie wykonuje wszystkich zobowiązań pieniężnych, czy tylko niektóre z nich. Podobnie prawie irrelewantna jest wartość nieuregulowanych zobowiązań.
Druga podstawa do ogłoszenia upadłości pojawia się wówczas gdy zobowiązania pieniężne spółki przekraczają wartość jej majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące. Punktem odniesienia dla potrzebnych ustaleń może być tu sprawozdanie finansowe, które pozwala dokonać oceny sytuacji finansowej podmiotu gospodarczego pod kątem wielkości majątku i zobowiązań. Aczkolwiek zarówno pojęcia „zobowiązań”, jak i pojęcia „majątku” nie można utożsamiać wprost z pojęciami „aktywów” i „pasywów”. Majątek winien być bowiem rozumiany jako ogół składników majątkowych z uwzględnieniem jego rzeczywistej wartości.
Właściwy czas do zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości jest kategorią obiektywną, dla jego określenia nie ma znaczenia subiektywne przekonanie członków zarządu co do terminu, kiedy wystąpiły przesłanki ogłoszenia upadłości.
Warto też podkreślić, że złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości musi być skuteczne, a tym samym nie będzie wystarczającą przesłanką do uchylenia się od odpowiedzialności za zobowiązania złożenie wniosku, który zostanie przez sąd zwrócony. Zwrócony wniosek nie wywołuje bowiem żadnych skutków prawnych. Co więcej, od obowiązku złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości nie zwalnia zarządu okoliczność, że majątek spółki nie wystarczałby na koszty postępowania upadłościowego i wniosek podlegałby w związku z tym oddaleniu.
Reasumując, jeżeli pozwany członek zarządu wykaże, iż złożył wniosek o ogłoszenie upadłości wytoczone przeciwko niemu powództwo wierzyciela spółki o zapłatę, zostanie oddalone.

Niezawinione przez członka zarządu spółki niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości
Ustawodawca przewidział również możliwość uwolnienia się przez członka zarządu od odpowiedzialności za długi spółki z o.o. jeżeli nie sposób mu przypisać winy za niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie czy też za złożenie tego wniosku z opóźnieniem nie katalogując w żaden sposób przypadków braku zawinienia. Tym samym okoliczności leżące u podstaw niezawinionego działania członka zarządu mogą być różnorakie od np. choroby członka zarządu ale jedynie takiej, która uniemożliwiała mu podjęcie działań zmierzających do ogłoszenia upadłości spółki do chociażby długiej niezawinionej nieobecności członka zarządu w sytuacji gdy wniosek o ogłoszenie upadłości winien być złożony. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 25 października 2013 r. w sprawie o sygn.akt V ACa 348/13 przepis art. 299 § 2 k.s.h. przewiduje domniemanie winy członka zarządu w niezgłoszeniu wniosku o upadłość we właściwym czasie, albowiem członkom zarządu powinien być bowiem znany na bieżąco stan finansowy spółki i możliwość zaspokojenia długów. Członek zarządu, chcący uniknąć odpowiedzialności, powinien wykazać swój niezawiniony brak kontaktu z finansami i księgowością spółki. Natomiast brak winy może wiązać się z różnymi okolicznościami, istotne jest jedynie, aby te okoliczności powodowały brak możliwości stwierdzenia istnienia podstawy do ogłoszenia upadłości pomimo dołożenia należytej staranności przez członka zarządu.
Jeżeli jednak członek zarządu został odsunięty od prowadzenia spraw spółki lub też do ich prowadzenia nie dopuszczony może na tej podstawie uwolnić się od odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Należy jednak pamiętać, że od członka zarządu, jak wskazano w przywołanym wyżej orzeczeniu, wymaga się należytej staranności w zarządzeniu nią, stąd też wewnątrzorganizacyjny podział czynności pomiędzy poszczególnych członków w zarządzie i np. niezajmowanie się przez jednego z nich akurat kwestiami finansowymi nie jest przesłanką uwolnienia go od odpowiedzialności.
W praktyce rzadko kiedy członek zarządu będzie mógł powołać się na tą akurat przesłankę aby uwolnić się od zapłaty zobowiązań spółki, którą zarządzał.

Brak poniesienia przez wierzyciela szkody
Na gruncie odpowiedzialności zarządu na podstawie art. 299 k.s.h. pojęcie szkody różni się od cywilistycznego pojęcia szkody. O szkodzie w rozumieniu art. 299 § 2 k.s.h. można bowiem mówić jedynie wówczas, gdy zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości (lub odpowiednio wydanie postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu) spowodowałoby zaspokojenie wierzyciela w części większej niż w przypadku zaniechania dokonanego przez członka zarządu. Dokładnie wyjaśnia to teza Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2 października 2013 r. , sygn.akt I ACa 52/13 stanowiąca, że szkoda, o której mowa w art. 299 § 2 in fine k.s.h. odpowiada różnicy w potencjale majątkowym spółki, jaka wystąpiła, a do jakiej nie doszłoby, gdyby we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości. Członek zarządu odpowiada jedynie za taką część należności, jaką otrzymałby wierzyciel w zainicjowanym we właściwym czasie postępowaniu upadłościowym. Pozwany członek zarządu musi zatem wykazać, że gdyby we właściwym czasie złożył wniosek o ogłoszenie upadłości spółki ów wierzyciel zostałby zaspokojony z funduszy masy upadłości. Oczywiście winno się uwzględnić w tym zakresie regulacje ustawy Prawo upadłościowe regulujące kolejność zaspokajania wierzycieli (art. 342 i nast.).
Tak wiec ustalenie czy wierzyciel poniósł szkodę wymaga odwołania się do stanu majątkowego spółki istniejącego w czasie właściwym dla zgłoszenia upadłości i zbadaniu czy biorąc pod uwagę określoną w Prawie upadłościowym kolejność zaspokajania się z masy upadłości istniała możliwość uzyskania przez wierzyciela zaspokojenia swojego zobowiązania.
Ciężar dowodu spoczywa oczywiście na członkach zarządu.
Z mojej praktyki wynika, że niejednokrotnie na tej właśnie podstawie udaje się uchylić członkom zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania spółki.

Reasumując wierzyciel, który nie wyegzekwował swojej należności od spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie musi dowodzić wysokości doznanej wskutek tego szkody, w zasadzie wystarczy że przedłoży tytuł egzekucyjny stwierdzający zobowiązanie spółki istniejące w czasie pełnienia przez daną osobę funkcji członka zarządu i wykaże, że egzekucja wobec spółki okazuje się bezskuteczna. Jeżeli pozwany członek zarządu nie udowodni wystąpienia żadnej z opisanych wyżej przesłanek, poniesie odpowiedzialność do wysokości tego zobowiązania, z art. 299 § 1 k.s.h.
Bardzo istotne jest zatem posiadanie merytorycznej wiedzy o możliwościach obrony swojego majątki przed wierzycielem i z uwagi na spoczywający na pozwanym ciężar dowodowy znajomość regulacji procesowych, które pozwolą na skuteczną obronę.

Skutki nieudzielenia absolutorium członkowi zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością

Kodeks spółek handlowych nakłada na wspólników spółki obowiązek głosowania nad udzieleniem absolutorium m.in. członkom zarządu spółki nie definiując jednakże w żadnym z przepisów co należy rozumieć pod pojęciem absolutorium. Bardzo precyzyjnie wyjaśnia to natomiast teza wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 12 listopada 2015, sygn.akt I ACa 575/15 stanowiąca, że istotą aktu absolutoryjnego (skwitowania) jest wewnętrzne „rozliczenie” z organami spółki. Absolutorium jest udzielane w celu potwierdzenia właściwego wykonywania mandatu w organach spółki. Udzielenie absolutorium stanowi zatem „zatwierdzenie” (akceptację) przez zgromadzenie wspólników sposobu sprawowania funkcji i podejmowanych w związku z tym działań przez członków zarządu w poprzednim roku obrotowym.

Absolutorium udzielane jest poszczególnym indywidualnym członkom zarządu za ostatni rok obrotowy. Głosowanie nad udzieleniem absolutorium musi dotyczyć wszystkich członków zarządu, którzy w ostatnim roku obrotowym choćby tylko jeden dzień pełnili funkcję w tym organie. Nie ma znaczenia czy są to nadal urzędujący, czy też już byli członkowie zarządu.
Dominuje pogląd, że winno się głosować nad uchwałą pozytywną tj. za udzieleniem absolutorium.
Głosowanie ma charakter tajny, a uchwała podejmowana jest, jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej, bezwzględną większością głosów co oznacza, że zostaje ona podjęta gdy zostanie za nią oddane więcej niż 50 % ważnych głosów.
Nie jest możliwe pisemne głosowanie nad uchwałą absolutoryjną. Ponadto, zgodnie z treścią art. 244 kodeksu spółek handlowych wspólnik nie może ani osobiście, ani przez pełnomocnika głosować przy przyjęciu uchwały absolutoryjnej jego dotyczącej.

Udzielenie absolutorium a odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną spółce
Zgodnie z art. 293 kodeksu spółek handlowych członek zarządu odpowiada wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami umowy spółki, chyba że nie ponosi winy. Z założenia udzielone absolutorium powinno przeciwdziałać pociągnięciu członka zarządu do odpowiedzialności, aczkolwiek zdania są podzielone. Część doktryny traktuje absolutorium jako jednostronne oświadczenie dokonujące zwolnienia członka zarządu od odpowiedzialności za ewentualne wyrządzenie szkody spółce zawierające w sobie także zobowiązanie spółki, że nie będzie ona dochodzić od członka jej organu naprawienia szkody ujawnionej na etapie udzielania absolutorium (tak np. M. Romanowski czy R. Pabis). Inni podkreślają, że absolutorium jest aktem wewnętrznym zgromadzenia wspólników podjętym na zwyczajnym zgromadzeniu, natomiast przesłanki i podstawy odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną zarówno czynem niedozwolonym, jak i z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania określa kodeks cywilny (art. 415 i n. kodeksu cywilnego oraz art. 471 i n.). Nie ma więc żadnego związku między udzieleniem absolutorium przez zgromadzenie wspólników a naprawieniem szkody wyrządzonej spółce przez wspólników. O naprawieniu szkody decyduje sąd, zaś absolutorium organom spółki udziela zgromadzenie wspólników (tak np. J. Brol). Z całą pewnością jednak odmowa udzielenia absolutorium nie jest równoznaczna z przypisaniem członkowi zarządu odpowiedzialności odszkodowawczej.
Aczkolwiek niezależnie od tego, który z wyżej przytoczonych poglądów może być uznany za słuszny należy podkreślić, że kodeks spółek handlowych zawiera szereg przypadków kiedy członek zarządu, pozwany z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną spółce, nie będzie w ogóle mógł się powoływać na fakt udzielenia mu absolutorium. Mianowicie sytuacja taka będzie mieć miejsce jeżeli:
1) powództwo to wytoczy wspólnik spółki,
2) ogłoszona zostanie upadłość spółki,
3) wartość wniesionych wkładów niepieniężnych została znacznie zawyżona w stosunku do ich wartości zbywczej,
4) nastąpi zwrot bezprawnych wypłat na rzecz wspólników,
5) uchwała zostanie uchylona bądź sąd stwierdzi jej nieważność,
6) w chwili udzielania absolutorium działania lub zaniechania członka organu nie wyszły jeszcze na jaw.
Szukając kompromisu pomiędzy odmiennymi stanowiskami co do skutków nieudzielenia absolutorium racjonalną wydaje się konkluzja, iż udzielenie absolutorium skutkuje domniemaniem braku winy członka organu w zakresie, który jest przez spółkę aprobowany.
Warto też podkreślić, że nieudzielenie absolutorium nie jest oczywiście równoznaczne z odwołaniem z pełnionej w zarządzie spółki funkcji.

Nieudzielenie absolutorium członkowi zarządu spółki państwowej i komunalnej
Brak udzielenia absolutorium członkowi zarządu spółki, w której udziały przysługują Skarbowi Państwa czy jednostkom samorządu terytorialnego będzie miał niezaprzeczalnie inne tj. finansowe skutki. Mianowicie art. 4 ust 9 ustawy z dnia 9 czerwca 2016 roku o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami uzależnia de facto przyznanie zarządowi wynagrodzenia zmiennego, które stanowi dodatkowe wynagrodzenie za realizację przez zarząd określonych na dany rok celów zarządczych i sięgać może 50 % wynagrodzenia stałego osiągniętego w danym roku kalendarzowym – od udzielenia absolutorium. Powołany przepis wymaga bowiem aby projekty uchwał w sprawie wynagrodzeń członków zarządu zawierały postanowienia przewidujące, że wynagrodzenie to przysługuje po zatwierdzeniu sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego spółki za ubiegły rok obrotowy oraz udzieleniu temu członkowi organu zarządzającego absolutorium z wykonania przez niego obowiązków przez zgromadzenie wspólników. Tym samym podjęcie trzech uchwał, w tym uchwały absolutoryjnej daje dopiero członkowi zarządu prawo do wynagrodzenia zmiennego.
Reasumując, wobec nieudzielenia absolutorium członek zarządu traci prawo do tej części wynagrodzenia.

Sposoby obrony członka zarządu w razie nieudzielenia mu absolutorium
Kodeks spółek handlowych nie definiuje wprost co powinien zrobić członek zarządu, któremu nie udzielono absolutorium. Nie może być jednak wątpliwości, że może on wytoczyć powództwo bądź o uchylenie takiej uchwały jeżeli jest ona sprzeczna z umową spółki bądź dobrymi obyczajami i godząca w interesy spółki lub mająca na celu pokrzywdzenie wspólnika lub gdy jest sprzeczna z ustawą może on wystąpić z pozwem o stwierdzenie jej nieważności. Nie można jednak zapominać o tym, że możliwość taka jest przewidziana jedynie dla urzędujących członków zarządu. Byłemu członkowi zarządu nie przysługuje bowiem legitymacja do wytoczenia takiego powództwa (por. wyrok Sadu Najwyższego z dnia 25 maju 2017 roku, sygn.akt II CSK 524/16).
Poza tym członek zarządu, który bezpodstawnie nie uzyskał skwitowania, może korzystać z ochrony przewidzianej w przepisach o naruszeniu dóbr osobistych czyli w art. 24 kodeksu cywilnego (tak B. Strzechowski, Naruszenie czci w wyniku nieudzielania absolutorium w spółce kapitałowej, PPH 2018, nr 8).
Trzeba pamiętać też, że niepodjęcie uchwały o udzieleniu absolutorium nie jest tożsame z podjęciem uchwały o nieudzieleniu absolutorium. Uchwałę niepodjętą z tej przyczyny, że nie uzyskała np. wymaganej większości głosów, należy uznać za brak uchwały jako czynności prawnej. Idąc dalej, brak jest możliwości naruszenia dóbr osobistych członka zarządu przez niepodjęcie uchwały o udzieleniu absolutorium.