Choroba zawodowa pracownika – skutki dla pracownika i pracodawcy

Za chorobę zawodową uważa się chorobę, wymienioną w wykazie chorób zawodowych, jeżeli w wyniku oceny warunków pracy można stwierdzić bezspornie lub z wysokim prawdopodobieństwem, że została ona spowodowana działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy albo w związku ze sposobem wykonywania pracy, zwanych „narażeniem zawodowym”. Jej stwierdzenie może wywoływać określone skutki prawne, w szczególności kreować uprawnienia i obowiązki po stronie pracodawcy oraz uprawnienia po stronie pracownika, które zostaną zasygnalizowane niżej.

Uwagi wstępne
Choroba zawodowa może zostać stwierdzona zarówno w trakcie zatrudnienia, jak i określony czas po jego ustaniu, różny w zależności od rodzaju schorzenia.
Decyzję o stwierdzeniu choroby zawodowej albo decyzję o braku podstaw do stwierdzenia choroby zawodowej wydaje Inspektor Sanitarny przesyłając ją:
1) zainteresowanemu pracownikowi lub byłemu pracownikowi;
2)pracodawcy lub pracodawcom zatrudniającym pracownika w warunkach, które mogły spowodować skutki zdrowotne uzasadniające postępowanie w sprawie rozpoznania i stwierdzenia choroby zawodowej;
3)jednostce orzeczniczej zatrudniającej lekarza, który wydał orzeczenie lekarskie;
4)właściwemu okręgowemu inspektorowi pracy.

Uprawnienia i obowiązki pracodawcy w razie stwierdzenia choroby zawodowej pracownika
Stwierdzenie choroby zawodowej pracownika daje pracodawcy określone uprawnienia. Takim najbardziej dotkliwym dla pracownika uprawnieniem w takiej sytuacji jest z pewnością możliwość wypowiedzenia mu umowy o pracę. Zgodnie bowiem z treścią art. 53 § 1 pkt 1 b i § 3 kodeksu pracy, pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia jeżeli niezdolność pracownika do pracy wskutek choroby trwa: dłużej niż łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku oraz pobierania świadczenia rehabilitacyjnego przez pierwsze 3 miesiące – gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy co najmniej 6 miesięcy lub jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana właśnie chorobą zawodową. Warto jednak podkreślić, iż nie w każdej sytuacji będzie to możliwe, mianowicie mam tu na myśli odmienne regulacje obowiązujące niektóre grupy pracowników np. nauczycieli, u których często stwierdza się chorobę zawodową narządu głosu. W przypadku pracowników, których wymieniono w art. 1 Karty Nauczyciela, kodeks pracy stosuje się tylko wówczas gdy nie ma w powołanej ustawie uregulowań szczególnych. I tak ustawodawca przewidział w art. 23 ust 1 pkt 3 Karty Nauczyciela, że z nauczycielem zatrudnionym na podstawie mianowania możliwe jest rozwiązanie stosunku pracy w razie orzeczenia przez lekarza przeprowadzającego badanie okresowe lub kontrolne o niezdolności nauczyciela do wykonywania dotychczasowej pracy. Tak więc w przypadku gdy u takiego nauczyciela zostanie stwierdzona choroba zawodowa ale lekarz uzna go za zdolnego do wykonywania pracy na stanowisku nauczyciela, nie jest możliwe rozwiązanie z nim stosunku pracy z uwagi na stwierdzoną chorobę zawodową.
Poniekąd podobną regulację zawiera art. 231 kodeksu pracy który stanowi, że na podstawie orzeczenia lekarskiego, pracodawca przenosi do odpowiedniej pracy pracownika, który stał się niezdolny do wykonywania dotychczasowej pracy wskutek choroby zawodowej i nie został uznany za niezdolnego do pracy w rozumieniu przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Przepis ten ma zatem zastosowanie do pracownika, u którego warunki pracy spowodowały chorobę zawodową, powodującą, iż ten pracownik nie jest zdolny do dotychczasowej pracy ale z kolei nie jest też niezdolny do pracy w rozumieniu przepisów emerytalnych. Innymi słowy, obowiązek ten dotyczy takiego pracownika, które nie został uznany za lekarza orzecznika za uprawnionego do renty z tytułu częściowej czy całkowitej niezdolności do pracy. Dodać należy, że podstawą przeniesienia pracownika będzie w tej sytuacji orzeczenie lekarza profilaktyka o niezdolności do wykonywania dotychczasowej pracy na skutek choroby zawodowej. Z takiego orzeczenia lekarskiego musi przy tym wynikać, że choć pracownik wskutek choroby zawodowej stał się niezdolny do wykonywania dotychczasowej pracy to jednakże jest zdolny do wykonywania innej odpowiedniej pracy.
Warto też podkreślić, iż obowiązek pracodawcy do przeniesienia pracownika do innej pracy materializuje się w sytuacji, w której nie występuje przesłanka niezdolności do pracy wskutek choroby wymagana przy rozwiązaniu umowy o pracy w trybie art. 53 § 1 kodeksu pracy lub gdy pracodawca nie skorzystał z tego trybu rozwiązania stosunku pracy.

Odszkodowanie dla pracownika z tytułu stwierdzenia choroby zawodowej
Art. 11 ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób gwarantuje ubezpieczonemu, który wskutek choroby zawodowej doznał stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu, jednorazowe odszkodowanie. Ustawa za stały uszczerbek na zdrowiu uznaje takie naruszenie sprawności organizmu, które powoduje upośledzenie czynności organizmu nierokujące poprawy, zaś za długotrwały uszczerbek na zdrowiu takie naruszenie sprawności organizmu, które powoduje upośledzenie czynności organizmu na okres przekraczający 6 miesięcy, mogące ulec poprawie. Co do zasady, wynagrodzenie przysługuje w wysokości 20 % przeciętnego wynagrodzenia (aktualnie jest to 917 zł) za każdy procent stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu ale może ulec zwiększeniu. Jeżeli ubezpieczony pracownik w wyniku choroby zawodowej zmarł odszkodowanie przysługuje wymienionym w ustawie członkom jego rodziny.
W tym miejscu wskazać należy, że art. 32 ust 2 pkt 2 poprzednio obowiązującej ustawy o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych z 1975 roku stanowił, iż zobowiązany do zapłaty odszkodowania w razie choroby zawodowej jest zakład zatrudniający pracownika w czasie, kiedy stwierdzono stały lub długotrwały uszczerbek na zdrowiu. Jeżeli w czasie pracy w tym zakładzie pracownik nie był narażony na powstanie lub nawrót choroby zawodowej, świadczenia te przysługują od ostatniego zakładu pracy, w którym narażenie takie występowało. Jednakże w wyroku z dnia 24 kwietnia 2002 r., wydanym w sprawie P 5/01 Trybunał Konstytucyjny uznał niekonstytucyjność tego przepisu i od tej pory nie ma najmniejszych wątpliwości, że jednorazowe odszkodowanie ma charakter świadczenia z ubezpieczenia społecznego i co więcej nie podlega przedawnieniu.
Reasumując, aktualnie przyznanie lub odmowa przyznania jednorazowego odszkodowania leży wyłącznie w gestii Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, nie zaś pracodawcy.

Zadośćuczynienie z tytułu choroby zawodowej
Odpowiedzialnym materialnie za uszczerbek na zdrowiu wywołany chorobą zawodową może być również pracodawca jako, że pracownik może dochodzić uzupełniająco od pracodawcy zadośćuczynienia pieniężnego w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego. W judykaturze wielokrotnie podkreślano bowiem, że ubezpieczenie wypadkowe obejmuje określoną szkodę, gwarantując w tym zakresie możliwie szybki i prosty sposób realizacji świadczeń i oczywiście nie zamyka drogi do sądowego dochodzenia naprawienia pozostałej części szkody na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego. Odpowiedzialność deliktowa pracodawcy za chorobę zawodową, na którą zapadł pracownik, jest odpowiedzialnością subsydiarną w stosunku do odpowiedzialności instytucji ubezpieczeniowej -Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (tak np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 19 października 2018 r. , sygna.kt III APa 56/17 czy wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 31 października 2018 r. , sygn.akt III APa 30/18).
Zadośćuczynienie powinno objąć swoim zakresem wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłość. Ustalenie wysokości zadośćuczynienia następuje na tle stanu faktycznego konkretnej sprawy, jest ocenne i należy do sfery swobodnego uznania sędziowskiego. Jest to zagadnienie dość złożone i z uwagi, że jest ono tematem przewodnim niniejszego wpisu nie zostanie tutaj szerzej omówione. W każdym razie, ponieważ stosownie do treści art. 6 kodeksu cywilnego na pracowniku jako powodzie ciążył obowiązek wykazania wszystkich przesłanek odpowiedzialności cywilnej pracodawcy, w tym przekonanie sądu orzekającego, iż określona w pozwie suma zadośćuczynienia jest odpowiednia do stopnia doznanej krzywdy, warto w tego rodzaju procesie na pewno korzystać z pomocy prawników. Zwłaszcza jeżeli uwzględni się dodatkowo fakt, iż zgodnie z tezą uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 16 czerwca 1994 roku, wydanej w sprawie II PZP 4/94, sąd powszechny rozpoznający sprawę o świadczenia z tytułu choroby zawodowej, nie jest związany decyzją inspektora sanitarnego.

Stwierdzenie choroby zawodowej może choć nie musi rodzić obowiązku pracodawcy do przeniesienia pracownika do innej pracy, w określonej sytuacji może stanowić powód rozwiązania z pracownikiem umowy o pracę. Z punktu widzenia pracownika okoliczność ta gwarantuje pracownikowi odszkodowanie wypłacane przez ZUS i może stanowić podstawę formułowania uzupełniających roszczeń pieniężnych względem pracodawcy.

Odpowiedzialność za długi współmałżonka

Choć nie jest to zawsze regułą to małżonek może odpowiadać za zobowiązania zaciągnięte przez drugiego ze współmałżonków. Źródłem tej odpowiedzialności może być zarówno ustawa, jak i czynność prawna. Pewne różnice w ukształtowaniu tej odpowiedzialności będą wynikać z charakteru zobowiązania tj. czy zobowiązanie ma charakter podatkowy czy cywilnoprawny.

 

Reguła ogólna
W myśl art. 41 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (dalej kro) jeżeli małżonek zaciągnął zobowiązanie za zgodą drugiego małżonka, wierzyciel może żądać zaspokojenia także z majątku wspólnego małżonków. Zgodnie z powyższym, jeżeli w czasie trwania wspólności majątkowej dług został zaciągnięty tylko przez jednego z małżonków, to dłużnikiem w stosunku do wierzyciela pozostaje tylko ten małżonek, nie zaś oboje małżonkowie. Zasady tej nie mogą zmienić zarówno sami małżonkowie w ramach zawartej umowy, jak też nie zmieni tego porozumienie łączące małżonków z wierzycielem.Trzeba podkreślić, że zawarte w przepisie sformułowanie „zaspokojenie” rozumieć należy jako możliwość skierowania do majątku wspólnego egzekucji. Nie ma zatem możliwości uznania małżonka, który jedynie wyraził zgodę na zaciągniecie zobowiązania za dłużnika osobistego wierzyciela i sięgnięcie do jego majątku odrębnego.
Treścią oświadczenia woli obejmującego zgodę na dokonanie czynności jest akceptacja postanowień tej czynności (por. Z. Radwański, [w:] System prawa prywatnego, t. 2, 2002, s. 305). W oświadczeniu tym powinna być określona czynność prawna, na której dokonanie małżonek udziela zgody. Zgoda nie musi jednak obejmować całej treści czynności prawnej.
Aby zgoda wyrażona przez drugiego małżonka była skuteczna musi, stosownie do treści art. 787 kodeksu postępowania cywilnego (dalej k.p.c.), zostać udzielona w dokumencie urzędowym lub prywatnym, tylko tak udzielona zgoda gwarantuje bowiem nadanie klauzuli tytułowi egzekucyjnemu wydanemu przeciwko małżonkowi zaciągającemu zobowiązanie. Klauzula taka może zostać nadana oczywiście tylko z ograniczeniem odpowiedzialności drugiego z małżonków do majątku objętego wspólnością majątkową. Jeżeli wierzyciel nie dysponuje takimi dokumentami może co prawda wykazywać fakt udzielenia zgody innymi środkami dowodowymi typu zeznania świadków chociażby ale tylko w ramach powództwa wytoczonego przeciwko małżonkowi dłużnika (tak Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 18 marca 2011 r., sygn.akt III CZP 117/10).
Dokumentami o jakich mowa w art. 787 k.p.c. najczęściej będą umowy sporządzone w formie aktu notarialnego choć oczywiście zgoda taka może mieć formę odrębnego aktu notarialnego. Zgodnie bowiem z art. 2 § 2 ustawy Prawo o notariacie czynności notarialne dokonane przez notariusza zgodnie z prawem mają charakter dokumentu urzędowego. Dokumentem prywatnym będzie w zasadzie każde oświadczenie współmałżonka złożone w formie pisemnej. Co ciekawe judykatura uznaje również fakturę VAT – podpisaną przez małżonka dłużnika, która potwierdza zawarcie umowy sprzedaży i określa jej treść – za dokument prywatny wymagany przez cytowany art. 787 k.p.c. (tak postanowienie Sądu Okręgowego w Toruniu z dnia 6 maja 2014 r., wydane w sprawie VI GZ 58/14).
Dodatkowo podkreślenia wymaga okoliczność, iż odpowiedzialność małżonka nie rozciąga się na zobowiązania z jakichkolwiek innych tytułów jak np. czyny niedozwolone czy bezpodstawne wzbogacenie, co wynika wprost z treść art. 41 § 2 kro, który to przepis stanowi, że jeżeli małżonek zaciągnął zobowiązanie bez zgody drugiego małżonka albo zobowiązanie jednego z małżonków nie wynika z czynności prawnej, wierzyciel może żądać zaspokojenia z majątku osobistego dłużnika, z wynagrodzenia za pracę lub z dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z jego praw, o których mowa w art. 33 pkt 9, a jeżeli wierzytelność powstała w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa, także z przedmiotów majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa.

 

Solidarna odpowiedzialność małżonków

Z kolei art. 30 § 1 kro wprowadza regułę, że oboje małżonkowie są odpowiedzialni solidarnie za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny. Także i w tym przypadku jednak jeżeli odpowiedzialność jednego z małżonków wynika nie z umowy, lecz z czynu niedozwolonego, to wówczas nie ma zastosowania opisana zasada. Odpowiedzialność z art. 30 kro jest niezależna od istniejącego pomiędzy małżonkami ustroju małżeńskiego. Ustawodawca nie zdefiniował pojęcia „zwykłych potrzeb rodziny”, wątpliwości w tym zakresie usunęło orzecznictwo przyjmując, że przez zobowiązania zaciągnięte w sprawach wynikających z zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny należy rozumieć tylko te zobowiązania, które odnoszą się do normalnych, codziennych potrzeb rodziny, wymagających bezwzględnie zaspokojenia bez potrzeby podejmowania przez małżonków specjalnych decyzji. Wszelkie inne zobowiązania – zwłaszcza dotyczące większych zakupów ratalnych, nie dające się zakwalifikować pod pojęcie „zwykłych” potrzeb rodziny – zaciągnięte przez jednego małżonka nie rodzą odpowiedzialności solidarnej drugiego małżonka (patrz np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 września 1966 r., sygn.akt I CR 544/66). W praktyce najczęściej będą to zobowiązania z umowy najmu lokalu mieszkalnego, opłat należnych wspólnocie mieszkaniowej z tytułu posiadanej odrębnej własności lokali, spółdzielcze, zobowiązania z tytułu dostaw mediów ale też z zakresu ochrony zdrowia członków rodziny, z tytułu nabycia drobnych przedmiotów urządzenia domowego, żywności itd.
Jeżeli spełnione są warunki określone w powołanej normie prawnej wierzyciel może więc żądać zaspokojenia w całości lub części tak z majątku wspólnego małżonków, jak i z majątku osobistego każdego z nich.
Warto jednak pamiętać przy tej okazji, że w ważnych powodów sąd może na żądanie jednego z małżonków postanowić, że za powyższe zobowiązania odpowiedzialny jest tylko ten małżonek, który je zaciągnął.

 

Odpowiedzialność małżonków za zobowiązania podatkowe
Ustawa Ordynacja podatkowa (dalej o.p.) stanowi, iż podatnik odpowiada całym swoim majątkiem za wynikające ze zobowiązań podatkowych podatki. Aczkolwiek w tym przypadku, odmiennie niż ma to miejsce w zakresie zobowiązań cywilnoprawnych, ustawodawca postanowił też w art. 29 ustawy, że odpowiedzialność ta obejmuje majątek odrębny podatnika oraz majątek wspólny podatnika i jego małżonka, a skutki prawne ograniczenia, zniesienia, wyłączenia lub ustania wspólności majątkowej nie odnoszą się do zobowiązań podatkowych powstałych przed dniem:
1)zawarcia umowy o ograniczeniu lub wyłączeniu ustawowej wspólności majątkowej;
2)zniesienia wspólności majątkowej prawomocnym orzeczeniem sądu;
3)ustania wspólności majątkowej w przypadku ubezwłasnowolnienia małżonka;
4)uprawomocnienia się orzeczenia sądu o separacji.
Regulacja ta dotyczy małżonków, pomiędzy którymi istnieje ustrój wspólności ustawowej, a obejmuje również i te podatki, w zakresie których odpowiedzialność podatnika (płatnika, inkasenta) wystąpiła jeszcze przed powstaniem małżeńskiej wspólności majątkowej. Nie jest objęty tą odpowiedzialnością majątek odrębny drugiego z małżonków, natomiast współmałżonek odpowiada majątkiem wspólnym bez ograniczeń kwotowych i bez wyłączenia z niego określonych składników, innymi słowy odpowiedzialność dotyczy całego majątku.
Jak podkreślił Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 23 listopada 2017 r., sygn.akt III AUa 705/17 „odpowiedzialność współmałżonka płatnika za wynikające z zobowiązań składkowych składki powstaje z mocy prawa (ex lege), z chwilą powstania zobowiązania składkowego. Nie jest zatem konieczne do wszczęcia postępowania podatkowego w stosunku do małżonka płatnika wydanie decyzji o jego odpowiedzialności, z zastrzeżeniem art. 29 § 2 o.p.”
Zgodnie z art. 31 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych tą samą regulację stosuje się odpowiednio do należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne, a na podstawie art. 32 tejże ustawy także do składek na Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Jak wynika z powyższych informacji – w stosunkach cywilnych małżonkowie odpowiadają za zobowiązania zaciągnięte przez drugiego małżonka jedynie wówczas gdy wyrażą zgodę na ich zaciągnięcie, względnie dotyczy to zobowiązań zaciągniętych w celu zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny. W przypadku zobowiązań podatkowych reguła jest odmienna i małżonek – co do zasady – odpowiada majątkiem wspólnym za zobowiązania podatkowe swojego współmałżonka.

Odpowiedzialność zarządu spółki akcyjnej za długi spółki

Niezaprzeczalnie wśród przepisów kodeksu spółek handlowych dotyczących spółki akcyjnej nie ma odpowiednika art. 299, który to przepis reguluje wprost odpowiedzialność  członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za długi tej spółki. Nie oznacza to jednakże automatycznie, że członek zarządu spółki akcyjnej nie odpowiada w żaden sposób w związku z tym, że spółka akcyjna nie reguluje swoich zobowiązań wobec kontrahentów. Odpowiedzialność taka może bowiem mieć miejsce.
Poniżej omówione zostaną przypadki kiedy członek zarządu odpowiada za nieuregulowane przez spółkę akcyjną zobowiązania.

Odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe
Przede wszystkim członek zarządu spółki akcyjnej, identycznie jak członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, odpowiada za zaległości podatkowe spółki, których termin płatności upłynął w czasie gdy pełnił on funkcję w zarządzie, jeżeli egzekucja z majątku spółki akcyjnej okaże się bezskuteczna. Odpowiedzialność kilku członków zarządu jest solidarna i obejmuje cały ich majątek.
Art. 116 Ordynacji podatkowej pozwala się uwolnić członkowi zarządu spółki akcyjnej od tej odpowiedzialności jeżeli wykaże on, że:
– we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym czasie zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne w rozumieniu ustawy z dnia 15 maja 2015 r. – Prawo restrukturyzacyjne (Dz. U. z 2019 r. poz. 243 i 326) albo zatwierdzono układ w postępowaniu o zatwierdzenie układu, o którym mowa w ustawie z dnia 15 maja 2015 r. – Prawo restrukturyzacyjne, albo
– niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez jego winy; albo
– wskaże mienie spółki, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części.
Pamiętać przy tym trzeba, że odpowiedzialność członka zarządu za zaległości podatkowe spółki nie może mieć miejsca wówczas jeśli przesłanki do złożenia wniosku o upadłość zaistniały, gdy nie miał on już wpływu na podjęcie kroków zmierzających do ogłoszenia upadłości spółki (tak wyrok NSA z dnia 20 listopada 2003 r., sygn.akt III SA 110/02).
Podobnie kształtuje się odpowiedzialność członków zarządu spółki akcyjnej za zaległości z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne (patrz art. 116 § 1 ordynacji podatkowej w zw. z art. 31 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych).

Odpowiedzialność w przypadku niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki
Członek zarządu spółki akcyjnej na mocy art. 21 ust 3 ustawy Prawo upadłościowe, odpowiada za szkodę wyrządzoną wskutek niezłożenia wniosku w terminie 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, chyba że nie ponosi winy. Odpowiedzialność przewidziana powołanym przepisem jest odpowiedzialnością odszkodowawczą, przesłankami jej wystąpienia są zatem szkoda, wina odpowiedzialnych osób oraz związek przyczynowy pomiędzy ich zachowaniem, polegającym na niewykonaniu obowiązku zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości w przewidzianym terminie, a powstałą szkodą. Należy wyjaśnić, że domniemywa się, iż szkoda obejmuje wysokość niezaspokojonej wierzytelności w postępowaniu upadłościowym.
Zważywszy, że wniosek o ogłoszenie upadłości składa się wówczas gdy spółka akcyjna staje się niewypłacalna, w pewnym uproszczeniu można by stwierdzić, iż – podobnie jak odpowiedzialność z art. 299 kodeksu spółek handlowych – odpowiedzialność oparta na tej podstawie jest odpowiedzialnością za niezaspokojone zobowiązania spółki. Nie jest tak jednak do końca bo po pierwsze sam fakt wykazania bezskuteczności egzekucji nie jest jeszcze przesłanką odpowiedzialności członka zarządu, a ponadto szkodą nie jest tu wyłącznie brak zapłaty przez spółkę określonego zobowiązania. Bardzo precyzyjnie kwestię tą wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 13 sierpnia 2018 r. , sygn.akt I Aga 207/18 podkreślając, iż „celem wykazania szkody wierzyciel musi udowodnić, że w wyniku zaniechania zgłoszenia wniosku zmniejszył się majątek masy upadłości i wskutek tego w podziale funduszów masy nie otrzyma nic albo otrzyma mniej, niżby na niego przypadało, gdyby wniosek zgłoszono we właściwym czasie. Szkoda może wynikać również stąd, że wprawdzie majątek masy nie uległ zmniejszeniu, ale mniejsze zaspokojenie wierzyciela lub jego brak wynika z takich przyczyn, jak zwiększenie się ogólnej sumy wierzytelności zaspokajanych w upadłości albo ustanowienie zabezpieczeń na składnikach majątku dłużnika. Pomiędzy zdarzeniem wyrządzającym szkodę a szkodą, jak wyżej zaznaczono, musi też zachodzić normatywny związek przyczynowy”.
Ciężar dowodu spoczywa w tym przypadku na wierzycielu.

Odpowiedzialność cywilna za szkodę wyrządzoną wskutek braku zapłaty
Ustawodawca postanowił w art. 490 kodeksu spółek handlowych, iż m.in. osoby trzecie takiej jak wierzyciele spółki mają prawo dochodzenia naprawienia szkody na zasadach ogólnych. Przez pojęcie zasad ogólnych rozumie się co do zasady odpowiedzialność cywilną ex contractu (art. 471 kodeksu cywilnego) i ex delicto (art. 415 kodeksu cywilnego). Tym samym brak należytej staranności członka zarządu spółki akcyjnej w zarządzaniu tą spółką prowadzący np. do nieuzyskania przez dostawcę spółki należności za sprzedany towar czy jakieś wykonane usługi może stanowić podstawę do przypisania mu odpowiedzialności za tenże skutek. Oczywiście udowodnienie zasadności powództwa przeciwko członkowi zarządu spółki akcyjnej jest niewspółmiernie trudniejsze niż skorzystanie przez wierzyciela z dobrodziejstwa art. 299 kodeksu spółek handlowych w odniesieniu do zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, aczkolwiek nie jest to niemożliwe i warto o istnieniu takiego rozwiązania pamiętać.

Ponieważ przepisy tytułu III działu II rozdziału 8 kodeksu spółek handlowych regulujące odpowiedzialność cywilnoprawną zarządu spółki akcyjnej (art. 479-490) nie zawierają odpowiednika art. 299 i nie ma podstaw do jego stosowania do odpowiedzialności członka zarządu spółki akcyjnej nawet per analogiam, dlatego też możliwości sięgnięcia do majątku prywatnego członka zarządu spółki akcyjnej należy poszukiwać gdzie indziej, m.in. wśród norm powołanych wyżej.

Różnice pomiędzy umową najmu i umową dzierżawy nieruchomości

Zarówno umowa najmu, jak i dzierżawy są typami umów, które pozwalają na używanie cudzej rzeczy. Obie uregulowane są w tytule XVII Kodeksu cywilnego. Zgodnie z definicją kodeksową przez umowę najmu wynajmujący zobowiązuje się oddać najemcy rzecz do używania przez czas oznaczony lub nieoznaczony, a najemca zobowiązuje się płacić wynajmującemu umówiony czynsz, zaś przez umowę dzierżawy wydzierżawiający zobowiązuje się oddać dzierżawcy rzecz do używania i pobierania pożytków przez czas oznaczony lub nieoznaczony, a dzierżawca zobowiązuje się płacić wydzierżawiającemu umówiony czynsz. Z samego porównania definicji wynika, ze umowa dzierżawy uprawnia dodatkowo do pobierania pożytków, do czego nie daje z kolei prawa stosunek najmu.
Niejednokrotnie właściwa kwalifikacja umowy jako najmu lub dzierżawy rodzi jednak duże problemy praktyczne, dlatego też w niniejszym wpisie postaram się przybliżyć tą problematykę.

Pobieranie pożytków
W myśl art. 53 kodeksu cywilnego pożytkami naturalnymi rzeczy są jej płody i inne odłączone od niej części składowe, o ile według zasad prawidłowej gospodarki stanowią normalny dochód z rzeczy. Pożytkami cywilnymi rzeczy zaś są dochody, które rzecz przynosi na podstawie stosunku prawnego. Pożytkami naturalnymi będą zatem owoce, warzywa, drewno z wycinki nieruchomości leśnej, kamień z kamieniołomu itp.
Pożytki w rozumieniu wymienionego przepisu nie oznaczają jednakże dochodu z prowadzonej na nieruchomości działalności gospodarczej, w szczególności nie będą stanowić pożytków cywilnych dochody uzyskiwane z tego tytułu, że używający nieruchomości korzysta np. z urządzeń na niej posadowionych, czy chociażby dochody uzyskiwane w wyniku jakichś procesów wytwórczych czy technologicznych prowadzonych na nieruchomości. Warto przywołać w tym miejscu wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 października 2012 r., wydany w sprawie IV CSK 244/12 gdzie sąd ten stwierdził, iż uzyskiwanie przez uprawnionego dochodów ze sprzedaży energii elektrycznej otrzymywanej przez przetworzenie energii wiatrowej za pomocą turbin wiatrowych posadowionych na gruncie oddanym mu – na podstawie stosunku obligacyjnego – do korzystania w celu eksploatacji tych urządzeń nie jest pobieraniem pożytków z rzeczy w rozumieniu przepisów o umowie dzierżawy. Innymi słowy, pożytków nie należy rozumieć jako zysków z prowadzonej na nieruchomości działalności gospodarczej. Pożytki muszą bowiem wynikać z samej rzeczy, a nie przykładowo z pracy ludzkiej wykonywanej na terenie takiej nieruchomości.
Precyzyjnie wyjaśnia tą kwestię orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 12 maja 1959 r., sygn.akt I CR 771/58 uznające, że odpłatne oddanie innej osobie do eksploatacji zorganizowanego w całości przedsiębiorstwa rodzi między stronami stosunek dzierżawy. Jeżeli jednak przedmiotem takiej umowy jest tylko używanie lokalu z urządzeniem (tu) piekarni, która nie jest czynna jako zorganizowane przedsiębiorstwo, jest ona umową najmu.
W praktyce zatem z umową dzierżawy najczęściej będziemy mieć do czynienia w przypadku gruntów rolnych lub leśnych oraz zespołów zorganizowanych składników materialnych i niematerialnych jak gospodarstwo rolne czy przedsiębiorstwo. Natomiast oddanie do użytku budynku czy lokalu użytkowego (lokalu sklepowego, hali warsztatowej itp.) nie rodzi stosunku dzierżawy, lecz stosunek najmu, pomimo że ów budynek czy lokal jest wykorzystywany w działalności prowadzonej przez najemcę. Nie zmienia postaci rzeczy też okoliczność, iż lokal taki jest przystosowany do prowadzenia w nim czy to działalności gastronomicznej czy handlowej, a więc odpowiednio wyposażony. Sam fakt prowadzenia na nieruchomości działalności gospodarczej nie kwalifikuje stosunku prawnego jako dzierżawy. Lokal przeznaczony do prowadzenia działalności gospodarczej nie może być z gruntu uznany za przedmiot dzierżawy skoro stanowi on wyłącznie jeden ze składników przedsiębiorstwa umożliwiających produkcję, czy prowadzenie działalności gospodarczej której efektem końcowym jest dopiero dochód przedsiębiorstwa najemcy. Aby można mówić o umowie dzierżawy dzierżawca musi mieć zagwarantowane nie tylko prawo używania przedmiotu dzierżawy, ale dodatkowo także prawo wytwarzania i pobierania pożytków z przedmiotu samej umowy.
Reasumując, uprawnienie dzierżawcy do pobierania pożytków stanowi najważniejszą cechę odróżniającą dzierżawę od najmu.

Inne różnice pomiędzy umową najmu a dzierżawy
Najemca może w określonych warunkach oddać rzecz w podnajem lub do bezpłatnego używania, nie ma natomiast prawa poddzierżawić nieruchomości najętej tj. upoważnić kolejny podmiot do pobierania z niej pożytków. Prawo takie zaś przysługuje dzierżawcy.
O ile najemca zawrze z innym podmiotem stosunek podnajmu lub użyczenia te zawsze ulegają zakończeniu najpóźniej z chwilą rozwiązania stosunku najmu, w przypadku zaś poddzierżawy sytuacja nie jest już taka oczywista, a to z uwagi na rozbieżności w orzecznictwie, część sądów uznaje bowiem, że zakończenie stosunku dzierżawy powoduje rozwiązanie z mocy prawa stosunku poddzierżawy na podstawie art. 668 § 2 k.c. w zw. z art. 694 k.c. (tak np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu wydany w sprawie I ACa 990/06), część wyraża pogląd zgoła odmienny a zatem, że rozwiązanie umowy dzierżawy powoduje, iż umowa poddzierżawy wiąże nadal wydzierżawiającego z poddzierżawcą (patrz wyrok Sądu Najwyższego w sprawie V CK 370/05).
Ponadto, kodeks cywilny bardziej chroni dzierżawcę niż najemcę przewidując dłuższe terminy rozwiązania umowy w przypadku zwłoki z zapłatą czynszu jako, że wydzierżawiający może wypowiedzieć umowę dzierżawy gdy dzierżawca dopuszcza się zwłoki z zapłatą czynszu co najmniej za dwa pełne okresy płatności, a w wypadku gdy czynsz jest płatny rocznie, jeżeli dopuszcza się zwłoki z zapłatą ponad trzy miesiące ale wcześniej powinien uprzedzić dzierżawcę udzielając mu dodatkowego trzymiesięcznego terminu do zapłaty zaległego czynszu, podczas gdy wynajmujący lokal ma co prawda obowiązek udzielić dodatkowego terminu ale już tylko miesięcznego do zapłaty zaległego czynszu, a wynajmujący inną nieruchomość nie musi nawet udzielać dodatkowego terminu i może rozwiązać najem w sytuacji powstania zaległości za dwa pełne okresy płatności.
Istotne różnice występują także w ustawowych terminach wypowiedzenia stosunków najmu i dzierżawy, tj. w przypadkach w umowie wskazanych najem można wypowiedzieć w następujących terminach:
– gdy czynsz jest płatny w odstępach czasu dłuższych niż miesiąc, najem można wypowiedzieć najpóźniej na trzy miesiące naprzód na koniec kwartału kalendarzowego;
– gdy czynsz jest płatny miesięcznie – na miesiąc naprzód na koniec miesiąca kalendarzowego;
– gdy czynsz jest płatny w krótszych odstępach czasu – na trzy dni naprzód; gdy najem jest dzienny – na jeden dzień naprzód
natomiast dzierżawę gruntu rolnego można wypowiedzieć na jeden rok naprzód na koniec roku dzierżawnego, inną zaś dzierżawę na sześć miesięcy naprzód przed upływem roku dzierżawnego.

Puentując, umowa najmu i dzierżawy są umowami podobnymi z tym zastrzeżeniem, że dzierżawa daje większe prawa tj. poza używaniem cudzej nieruchomości pozwala także na pobieranie z niej pożytków.

Krąg spadkobierców ustawowych – kto i w jakiej kolejności dziedziczy

Jeżeli spadkodawca nie sporządzi testamentu bądź też sporządzony przez niego testament okaże się nieważny dojdzie do ustawowego dziedziczenia po nim. Zgodnie z ustawą Kodeks cywilny spadkobierców ustawowych można podzielić na kilka grup poczynając od małżonka oraz bliższych i dalszych krewnych aż po podmioty publicznoprawne.
Generalną zasadą jest to, że spadkobierca powołany w dalszej kolejności dochodzi do spadku wówczas gdy brak jest osoby powołanej przed nim, względnie osoba ta nie chce czy nie może dziedziczyć.
Najogólniej rzecz mówiąc poszczególne grupy spadkobierców wg kolejności obejmują:
– małżonka oraz dzieci i dalszych zstępnych spadkodawcy,
– małżonka oraz rodziców, rodzeństwo i zstępnych rodzeństwa spadkodawcy,
– dziadków spadkodawcy i ich zstępnych,
– dzieci małżonka spadkodawcy, których żadne z rodziców nie dożyło otwarcia spadku,
– gminę ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy albo Skarb Państwa.

Pierwsza grupa spadkobierców ustawowych
Zgodnie z wolą ustawodawcy wyrażoną w art. 931 Kodeksu cywilnego w pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek, przy czym jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Regułę tą stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych, a zatem do prawnuków spadkodawcy, jego praprawnuków itd.
Warto podkreślić, że po spadkodawcy dziedziczy jedynie osoba pozostająca w związku małżeńskim ze spadkodawcą w chwili otwarcia spadku, a zatem małżonka wyłącza od dziedziczenia po zmarłym unieważnienie jego małżeństwa ze spadkodawcą ale także orzeczenie z nim rozwodu albo separacji. Totalnie bez znaczenia jest natomiast istniejący pomiędzy małżonkami ustrój małżeński. Identycznie będzie dziedziczył ten z małżonków, który ze zmarłym pozostawał w stroju wspólności majątkowej, jak i mający ustanowioną rozdzielność majątkową.
Może się też zdarzyć tak, że małżonek będzie jedynym spadkobiercą ustawowym po zmarłym, mianowicie stanie się tak w przypadku braku zstępnych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa spadkodawcy.
Jeżeli zaś chodzi o dzieci, a dalej wnuki czy prawnuki ustawodawca nie uzależnił dziedziczenia tej grupy osób od tego czy pochodzą z tzw. małżeńskiego albo pozamałżeńskiego łoża spadkodawcy. Nie jest też ważne czy drugi rodzic był współmałżonkiem zmarłego w chwili śmierci. Innymi słowy, tak samo dziedziczą dzieci z pierwszego małżeństwa zmarłego, jak i z drugiego czy trzeciego małżeństwa. Również dzieci ze związków pozamałżeńskich są uprawnione do dziedziczenia w pierwszej kolejności. Dzieci poczęte w chwili śmierci spadkodawcy ale jeszcze nie narodzone dziedziczą o ile urodzą się żywe.

Druga grupa spadkobierców ustawowych
Jeżeli spadkobierca nie posiadał dzieci w dalszej kolejności powołani są do spadku z ustawy jego małżonek i rodzice, aczkolwiek jeżeli jedno z rodziców spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada rodzeństwu spadkodawcy w częściach równych, a jeżeli któreś z rodzeństwa spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku pozostawiając zstępnych udział ten przypada jego dzieciom, wnukom, prawnukom itd.
Ustawa nie uzależnia powołania do spadku z ustawy rodziców spadkodawcy od pozostawania przez nich w związku małżeńskim ani nawet przysługiwania im władzy rodzicielskiej nad spadkodawcą. Oznacza to, że dziedziczą po zmarłym dziecku także ci z rodziców, którzy zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej albo wykonywanie jej zostało im zawieszone. W razie przysposobienia (adopcji) spadkodawcy do spadku po nim z ustawy powołany jest przysposabiający zamiast rodziców naturalnych.
Jak wyżej wspomniałam, w razie gdyby żadne z rodziców nie dożyło otwarcia spadku, dziedziczy po nim rodzeństwo spadkodawcy. Co bardzo ważne, jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 14 października 2011, wydanej w sprawie o sygn.akt III CZP 49/11, po spadkodawcy dziedziczy w takim wypadku zarówno jego rodzeństwo rodzone, jak i przyrodnie.
W razie gdyby żadne z rodziców nie dożyło otwarcia spadku, rodzeństwo spadkodawcy dziedziczy w częściach równych.

Dziedziczenie dziadków spadkodawcy
Jeżeli nie ma wszystkich wymienionych wcześniej osób bliskich spadkodawcy (zstępnych, małżonka, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa spadkodawcy) do dziedziczenia dochodzą jego dziadkowie. Za dziadków spadkodawcy uważa się zarówno dziadka, jak i babcię spadkodawcy w obu liniach: ojcowskiej i macierzyńskiej.
Natomiast nie należą już do kręgu spadkobierców ustawowych spadkodawcy jego dalsi wstępni tj. pradziadkowie.
Jeżeli zaś któreś z dziadków spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego zstępnym. Możliwe zatem będzie, że po spadkodawcy dziedziczył będzie jego wujek czy ciotka, a w razie ich braku także jego kuzyni.

Dziedziczenie przez pasierbów
W następnej kolejności dziedziczą pasierbowie spadkodawcy, są oni powołani do spadku z ustawy w częściach równych. Pasierbem spadkodawcy jest zarówno dziecko naturalne jego małżonka, jak i przez małżonka tego przysposobione, niezależnie od rodzaju przysposobienia (tak Fras Mariusz (red.), Habdas Magdalena (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom VI. Spadki). W przypadku pasierbów ustawodawca nie przewidział już analogicznej zasady jak we wcześniej omówionych przypadkach tj., że w razie gdy pasierb nie dożyje otwarcia spadku w jego miejsce wchodzą jego zstępni, a zatem skutek ten należy definitywnie wykluczyć. Nie dotyczy to rzecz jasna sytuacji, w której śmierć pasierba nastąpi po otwarciu spadku, gdyż wówczas przypadający mu udział podlega dziedziczeniu według reguł ogólnych.
Warto także zaakcentować okoliczność, iż zasada dziedziczenia przez pasierbów nie działa już w relacji odwrotnej, a zatem ani ojczym ani macocha nie jest spadkobiercą ustawowym swego pasierba.

Ostatnia grupa spadkobierców ustawowych
W ostatniej kolejności, w braku małżonka i jakichkolwiek krewnych spadkodawcy powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadkobiercą ustawowym jest gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy. Nie ma przy tym znaczenia miejsce położenia majątku spadkowego. Jeżeli natomiast miejsca ostatniego zamieszkania spadkodawcy w Polsce nie da się ustalić lub miał on miejsce zamieszkania za granicą, spadkobiercą ustawowym w ostatniej kolejności jest Skarb Państwa.
Co oczywiste w tej sytuacji ani gmina, ani Skarb Państwa nie mogą odrzucić spadku odziedziczonego z ustawy.

Powyższą kolejność dziedziczenia można zmienić poprzez sporządzenie testamentu.

Przedawnienie kary pieniężnej nałożonej przez Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego

Przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 roku o transporcie drogowym przewidują możliwość nakładania kar pieniężnych o charakterze administracyjnym. Kary te nakładane są za różnorakie naruszenia obowiązków lub warunków wykonywania transportu na kierującego pojazdem, osobę zarządzającą przedsiębiorstwem lub osobę zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie, względnie każdą inną osobę wykonującą czynności związane z przewozem drogowym.

Przedmiotem niniejszego wpisu będzie kwestia przedawnienia tego rodzaju kar pieniężnych.

 

Uwagi ogólne

Na samym wstępie podkreślić należy, że kwestia przedawniania kar nakładanych na podstawie ustawy o transporcie drogowym uzależniona jest od rodzaju kary, a właściwie rodzaju przewinienia, ukaranego podmiotu ale także w określonych przypadkach – od daty jej nałożenia. Generalnie przepisy ustawy wprost stanowią w art. 95 b i 95 e, że w przypadku naruszenia przepisów art. 8-11, art. 13-17, art. 19-21 i art. 24-27 rozporządzenia nr 181/2011 przez przewoźnika drogowego lub podmiot zarządzający dworcem albo w przypadku gdy na przykład właściciel dworca nie dostosuje go do udzielania pomocy osobom niepełnosprawnym i osobom o ograniczonej sprawności ruchowej – kary pieniężnej nie nakłada się jeżeli od dnia popełnienia czynu upłynęło odpowiednio 2 lata lub 5 lat, a wymierzonej kary pieniężnej, nie pobiera się po upływie 5 lat od dnia wydania ostatecznej decyzji o nałożeniu kary. W pozostałym zakresie ustawodawca wprost nie wypowiedział się co do przedawnienia innych niż wymienione kar.

Tym niemniej, jeżeli chodzi o kary pieniężne nakładane w związku z naruszeniem obowiązków lub warunków przewozu drogowego takie jak np. za wykonywanie transportu drogowego bez zezwolenia lub licencji, niepoddanie się lub uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli w całości lub w części, wykonywanie przewozu drogowego w czasie obowiązywania ograniczeń oraz zakazów ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach, wykonywanie przewozu drogowego rzeczy lub osób bez obowiązkowej kwalifikacji wstępnej lub obowiązkowego szkolenia okresowego kierowcy itp. sytuacja będzie wyglądała odmiennie jeżeli kara ta nałożona została przed dniem 31 grudnia 2010 roku, a inaczej gdy miało to miejsce już po tej dacie.

 

Przedawnienie kary nałożonej po 31 grudnia 2010 r.

Kary administracyjne stanowią dochód budżetu państwa. Powyższa kwestia nasuwa automatycznie w pierwszej kolejności założenie, iż karty za naruszenie obowiązków lub warunków przewozu drogowego przedawniają się zgodnie z zapisami Ordynacji podatkowej. Nic jednak bardziej mylnego, albowiem w myśl art. 93 ust 7 ustawy o transporcie drogowym  do kar pieniężnych przewidzianych niniejszą ustawą nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2018 r. poz. 800, z późn. zm.). Poza tym, jak wyżej wspomniano, w żadnym innym przepisie ustawy nie przewiduje się przedawnienia kar, poza oczywiście sygnalizowanymi wyjątkami. Oznacza to tym samym, że w aktualnym stanie prawnym kary nakładane na kierującego pojazdem, osobę zarządzającą przedsiębiorstwem lub osobę zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie, względnie każdą inną osobę wykonującą czynności związane z przewozem drogowym, nie przedawniają się. Konkluzja ta nie rodzi wątpliwości ani u przedstawicieli nauki prawa, ani też w orzecznictwie sądowym. I tak np. Naczelny Sąd Administracyjny w tezie trzeciej wyroku z dnia 14 listopada 2014 r., wydanego w sprawie II GSK 1693/13 wyraźnie wskazał, że regulacja art. 93 ust 7 wyklucza możliwość stosowania przepisów ordynacji podatkowej w postępowaniu w zakresie kar pieniężnych, a w konsekwencji również przepisów regulujących przedawnienie zobowiązań podatkowych. Na pewno można dyskutować nad zasadnością czy po prostu zwykłą sprawiedliwością tego rozwiązania, skoro co do zasady należności budżetu państwa również ulegają przedawnieniu. Tym niemniej jednak, mając na uwadze fakt, iż są to należności o charakterze administracyjnym, a zatem nie jest możliwe stosowanie chociażby w drodze analogii przepisów Kodeksu cywilnego o przedawnieniu, sama ustawa o transporcie drogowym, poza drobnymi wyjątkami, w ogóle możliwości przedawnienia nie przewiduje zakazując jednocześnie stosowania przepisów działu III Ordynacji Podatkowej, stanowisko o nieprzedawnieniu się tego rodzaju należności jest w zasadzie bezdyskusyjne.

 

Przedawnienie kary nałożonej przed 31 grudnia 2010 r.

Wyjaśnić trzeba, że odpowiednik art. 93 ust 7 pojawił się wcześniej w ustawie w tym samym artykule ale w ust 11. Dokładniej rzecz biorąc, ów art. 93 ust 11 został do ustawy o transporcie drogowym wprowadzony dopiero przez art. 5 pkt 12 lit d ustawy z dnia 29 października 2010 roku o zmianie Prawo – o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Przed nowelizacją, w ustawie nie istniała w ogóle regulacja wyłączająca stosowanie do kar administracyjnych przepisów Ordynacji podatkowej. To powodowało, że w judykaturze tego rodzaju kary pieniężne kwalifikowano jako niepodatkowe należności budżetowe (patrz chociażby wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 18 października 2011 r., sygn. akt II GSK 1020/10).

Co bardzo istotne, wspomniany przepis (art. 93 ust 11) zaczął obowiązywać dopiero z dniem 31 grudnia 2010 roku. Tym samym zatem do tego czasu stosowanie Ordynacji nie było wyłączone. Wręcz przeciwnie za ugruntowany należy uznać pogląd o istnieniu swego rodzaju domniemania podlegania wszelkich należności publicznoprawnych przepisom Ordynacji podatkowej, które może zostać uchylone wyłącznie poprzez wprowadzenie do danego aktu odrębnych szczegółowych regulacji prawnych (tak A. Hula: Świadczenia, do których stosuje się Ordynację podatkową (w:) Księga jubileuszowa Profesora Marka Mazurkiewicza, Wrocław 2001, s. 267). Z kolei Ordynacja podatkowa reguluje zagadnienia związane z przedawnieniem w przepisach art. art. 68 i 69, 70 i 70 a. W świetle tych regulacji zobowiązania te przedawniają się z upływem lat 5 od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności kary. Tym samym, przed dniem nowelizacji nie było uzasadnionych podstaw do odmowy uznania, że nałożone na podstawie ustawy o transporcie drogowym kary pieniężne, nie ulegają przedawnieniu. Wręcz przeciwnie uzasadnionym jest wniosek, że ulegają one przedawnieniu wg reguł określonych w Ordynacji podatkowej. Warto wiedzieć, że stanowisko to podzielają sądy administracyjne podkreślając niejednokrotnie w wydawanych wyrokach, iż nie jest dopuszczalne przyjęcie, że w stanie prawnym obowiązującym do dnia 31 grudnia 2010 r., kara pieniężna nałożona jako sankcja za nieprzestrzeganie postanowień prawa publicznego nie mogła nigdy ulec przedawnieniu (patrz np. WSA w Łodzi w wyroku z dnia 14 stycznia 2015 r. w sprawie I SA/Łd 1066/14 czy też wyrok WSA w Szczecinie z dnia 23 maja 2017 r., sygn.akt I SA/Sz 282/17).

Pomimo upływu prawie lat 9 od nowelizacji ustawy zdarza mi się mieć do czynienia z sytuacją, gdy kara nałożona przed 2010 roku choć co do zasady podlegająca przedawnieniu jeszcze się nie przedawniła, a to z uwagi na przerwy w biegu przedawnienia wywołane zastosowaniem środka egzekucyjnego.

 

Reasumując, kara nałożona – za wykonywanie transportu drogowego bez zezwolenia lub licencji, niepoddanie się lub uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli w całości lub w części, wykonywanie przewozu drogowego w czasie obowiązywania ograniczeń oraz zakazów ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach, wykonywanie przewozu drogowego rzeczy lub osób bez obowiązkowej kwalifikacji wstępnej lub obowiązkowego szkolenia okresowego kierowcy itp. – przed dniem 31 grudnia 2010 roku przedawnia się, zaś nałożona po tej dacie nie ulega przedawnieniu.

 

 

Osoby uprawnione do otrzymania zachowku

Zachowek to roszczenie pieniężne przysługujące osobom, które dziedziczyłyby po zmarłym, na podstawie ustawy gdyby np. spadkodawca nie wyłączył ich od dziedziczenia w drodze sporządzonego testamentu. Zachowek jest formą ustawowego zabezpieczenia interesów osób najbliższych spadkodawcy. Uprawnienie do jego otrzymania opiera się zatem na istnieniu bliskiej więzi rodzinnej między spadkodawcą a uprawnionym.

Kodeks cywilny zakreśla krąg uprawnionych podmiotów dość wąsko stanowiąc, że przysługuje on wyłącznie zstępnym (dzieciom, wnukom, prawnukom, praprawnukom itd.), obecnemu małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, przy czym należy zaznaczyć, że jest to krąg osób potencjalnie tylko mogących otrzymać zachowek. Okoliczność, że art. 991 Kodeksu cywilnego wymienia te osoby jako mogące żądać zachowku nie oznacza bowiem automatycznie, że w każdym przypadku będą one uprawione do jego otrzymania.
Spadkodawca, w żaden możliwy sposób, nie może rozszerzyć katalogu osób uprawnionych do zachowku poza wymienione wyżej trzy grupy osób. Nie może tego zrobić ani sam, ani w ramach jakiejkolwiek umowy zawartej z inną osobą.
Ustawodawca wyłączył zatem w ogóle z uprawnienia do zachowku następujące osoby:
– rodzeństwo spadkodawcy,
– dzieci, wnuki, prawnuki itd. rodzeństwa zmarłego,
– dziadków,
– konkubentów.

Podkreślić jednak trzeba, iż w konkretnych przypadkach zstępni, małżonek oraz rodzice spadkodawcy mogą zostać pozbawieni prawa do żądania zachowku po zmarłym. Poniżej omówione zostaną sytuacje, w których osoby wyżej wymienione nie będą mogły skutecznie dochodzić zapłaty zachowku.
Najczęstszym statystycznie przypadkiem pozbawienia zstępnych, małżonka albo rodziców zachowku będzie ich wydziedziczenie. Zostało ono szczegółowo uregulowane w treści art. 1008 kodeksu cywilnego, który to przepis stanowi, że spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych, małżonka i rodziców zachowku, jeżeli uprawniony do zachowku:
1) wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
2) dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
3) uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.
Należy pamiętać, że samo wyłączenie konkretnego spadkobiercy od dziedziczenia w testamencie nie jest tożsame z wydziedziczeniem. Co istotne, wydziedziczenie nie rozciąga się w skutkach na zstępnych wydziedziczonego. Innymi słowy, jeżeli dziadek wydziedziczył w testamencie syna, jego dzieci, a tym samym wnuki spadkodawcy mają prawo do zachowku po nim, nawet jeżeli ich ojciec przeżyłby spadkodawcę.
Choć do pewnego czasu wywoływało to spory w nauce prawa, obecnie za sprawą uchwały Sądu Najwyższego z dnia 17 marca 2017 r., sygn.akt III CZP 110/16 uznaje się, że możliwe jest także zrzeczenie się prawa do zachowku w drodze umowy. Umowa taka musi zostać zawarta przez spadkobiercę ustawowego oraz przyszłego spadkodawcę i dla swej ważności wymaga formy aktu notarialnego.
Jak wyżej wspomniałam, były małżonek zmarłego nie ma legitymacji do żądania zachowku. Aczkolwiek podobny skutek odnosi się także do małżonka spadkodawcy pozostającego z nim w separacji. Rozwiązanie to wynika z treści przepisu art. 935 ze zn. 1 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że przepisów o powołaniu do dziedziczenia z ustawy nie stosuje się do małżonka spadkodawcy pozostającego w separacji. Małżonek nie będący w separacji również może zostać pozbawiony prawa do dziedziczenia, a w tym także prawa do zachowku w wypadku gdy spadkodawca wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie to było uzasadnione.
Kolejną grupą osób, które skutecznie nie będą mogły żądać zapłaty zachowku są osoby, które co prawda nie zostały powołane do spadku w testamencie ale otrzymały już od spadkodawcy darowiznę albo zapis windykacyjny o równowartości co najmniej odpowiadającej wartości zachowku. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że ustawa nie wprowadza ograniczenia co do tego jakie darowizny i zapisy windykacyjne mają być zaliczane na należny zachowek.
Zachowek nie przysługuje także tym zstępnym, rodzicom i małżonkowi, którzy spadek odrzucili, są oni bowiem przez ustawodawcę traktowani tak jak gdyby nie dożyli otwarcia spadku (art. 1020 Kodeksu cywilnego).

Na koniec wyraźnego wyartykułowania wymaga także fakt, iż roszczenie o zachowek jest dziedziczne, a wiec przechodzi na spadkobierców osoby uprawnionej, jeżeli ci spadkobiercy należą do kręgu osób uprawnionych do zachowku po pierwszym spadkodawcy, niezależnie od tego, czy w konkretnej sytuacji faktycznej przysługiwałoby im własne prawo do zachowku po tym pierwszym spadkodawcy czy też nie (patrz uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 1988 r., III CZP 101/88 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 14 marca 2014 r., I ACa 1228/13).

Choroba po ustaniu stosunku pracy

Osoby, których stosunek pracy ustał, niezależnie od trybu, w którym to się stało mają pod pewnymi warunkami prawo do zasiłku chorobowego oraz przez określony czas podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu, a tym samym mogą korzystać nieodpłatnie ze świadczeń medycznych.
W obu przypadkach ustawodawca zdecydował się finansować świadczenia byłych już ubezpieczonych pomimo, że nie są już opłacane składki na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. Ponieważ jednak świadczenia te mają charakter wyjątkowy bardzo ściśle zostały określone ramy czasowe, w których byli już pracownicy mogą z nich skorzystać.

Zasiłek wypłacany po ustaniu ubezpieczenia chorobowego
Treść art. 7 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa stanowi, że osobie niezdolnej do pracy przez co najmniej 30 dni przysługuje prawo do zasiłku chorobowego w dwóch przypadkach tj. jeżeli ta niezdolność do pracy powstała w ciągu:
1) 14 dni od ustania tytułu ubezpieczenia chorobowego lub
2) 3 miesięcy od ustania tytułu ubezpieczenia chorobowego – w razie choroby zakaźnej, której okres wylęgania jest dłuższy niż 14 dni, lub innej choroby, której objawy chorobowe ujawniają się po okresie dłuższym niż 14 dni od początku choroby.
Tym samym w zależności od rodzaju choroby, nota bene oznaczonej przez lekarza stwierdzającego niezdolność do pracy, zależy jak długo były pracownik może skorzystać ze świadczeń chorobowych wypłacanych mu przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Trzeba mieć przy tym na uwadze, że choroba zakaźna, której okres wylęgania jest dłuższy niż 14 dni, lub inna choroba, której objawy chorobowe ujawniają się po okresie dłuższym niż 14 dni od początku choroby jest określona w zaświadczeniu lekarskim poprzez wskazanie w polu nr 16 kodu „E” (patrz art. 57 powołanej ustawy). Innymi słowy, jeżeli na druku zwolnienia lekarskiego lekarz wpisze kody od „A” do „D”- z tym że na prośbę ubezpieczonego możliwe jest pominięcie umieszczenia kodu „B” i „D” – oznacza to, że zasiłek chorobowy będzie przysługiwał tylko wówczas gdy niezdolność do pracy powstanie nie później niż w ciągu 14 dni od ustania zatrudnienia, zaś w przypadku niezdolności do pracy oznaczonej kodem „E” okres ten wydłuża się aż do 3 miesięcy.
Warto podkreślić, że pracownik, który w ostatnim miesiącu zatrudnienia przebywał na urlopie bezpłatnym, a niezdolnym do pracy stał się przed upływem 14 dni od ustania stosunku pracy, nie nabywa prawa do zasiłku chorobowego na podstawie komentowanego przepisu, jako że zatrudnienie w czasie urlopu bezpłatnego jest w istocie przerwą w realizacji pracowniczego obowiązku świadczenia pracy, nie stanowi tytułu podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu chorobowemu i okresu tego nie wlicza się zresztą do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze (tak Sąd Najwyższy w uchwale z dnia z 12 czerwca 2002 r., wydanej w sprawie III UZP 4/02).

Prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej
Dostęp do świadczeń medycznych reguluje z kolei ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach z opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Do świadczeń tych należą świadczenia z zakresu badań diagnostycznych, leczenia onkologicznego, prawo do wizyt lekarskich, opieki szpitalnej itd. Także i w tym przypadku ustawodawca zdecydował się na zagwarantowanie dostępu do tych świadczeń osobom, które z różnych przyczyn nie kontynuują już zatrudnienia. Precyzyjniej art. 67 ust. 4 przywołanej ustawy stanowi, że osoby takie mają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej przez 30 dni od daty wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego, a więc co do zasady od dnia ustania zatrudnienia.
Aczkolwiek w pewnych wyjątkowych sytuacjach były już pracownik ma prawo do bezpłatnej opieki medycznej nawet przez kilka miesięcy. Mianowicie będą to osoby, które:
– pobierają, pomimo wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia, zasiłek chorobowy przyznany na podstawie (wyżej wspomnianych) przepisów o ubezpieczeniu chorobowym lub wypadkowym, którego nie zalicza się do podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne,
– ubiegają się o przyznanie im emerytury lub renty przez cały okres trwania postępowania o przyznanie tych świadczeń.

Podsumowując, osoby których stosunek zatrudnienia ustał mają w opisanych wyżej przypadkach zarówno prawo do zasiłku chorobowego, jak i bezpłatnej opieki zdrowotnej, z tym zastrzeżeniem, że są to uprawnienia jedynie terminowe.

Rozwiązanie umowy o pracę z pijanym pracownikiem

Stawienie się do pracy lub świadczenie przez pracownika pracy w stanie nietrzeźwości lub stanie po spożyciu alkoholu – co do zasady – jest bezprawne i zawinione, a więc powinno być traktowane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Podobnie należy kwalifikować spożywanie alkoholu na terenie zakładu pracy. Tym samym okoliczności takie, z reguły, uzasadniają rozwiązanie z pracownikiem umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia w trybie art. 52 kodeksu pracy tj. posługując się językiem potocznym – rozwiązania umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym.

Jak udokumentować podstawę rozwiązania umowy o pracę
Bezdyskusyjnie obowiązek udowodnienia rozważanej przyczyny rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika obciąża pracodawcę. Na wielu portalach internetowych wciąż można przeczytać, że stan nietrzeźwości pracownika nie musi być potwierdzony badaniem alkomatem, okoliczność ta może być bowiem wykazana wszelkimi innymi środkami dowodowymi jak chociażby zeznaniami świadków – współpracowników. W obowiązującym porządku prawnym twierdzenia tego rodzaju nie polegają jednakże na prawdzie. Aktualnie, znowelizowany art. 17 ust 3 ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi stanowi, że badanie stanu trzeźwości pracownika przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego, a więc w zasadzie Policja, a do badania stanu trzeźwości stosuje się przepisy rozporządzenia Ministra Zdrowia i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 grudnia 2018 r. w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie. Szczegółowo rzecz ujmując, do 30 czerwca 2011 r. w treści art. 17 ust. 3 ustawy o wychowaniu w trzeźwości nie było mowy o tym, kto może przeprowadzić badanie służące ustaleniu zawartości alkoholu w organizmie pracownika, natomiast w stanie prawnym obowiązującym od 1 lipca 2011 r. do chwili obecnej przepis ten w zdaniu pierwszym wyraźnie już przewiduje, że na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej, a także na żądanie pracownika, badanie stanu trzeźwości pracownika przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego. Z całą pewnością organem tym nie jest pracodawca, a zatem nie w jego kompetencjach leży ustalenie czy pracownik spożywał alkohol. Konsekwencją powyższego jest niedające się podważyć stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w wyroku z dnia 4 grudnia 2018 r., sygn.akt I PK 194/17, w myśl którego pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika z powodu jego nietrzeźwości tylko na podstawie wyników badania wykonanego przez uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego, a nie przez osobę upoważnioną przez pracodawcę (art. 52 § 1 pkt 1 k.p. w związku z art. 17 ust. 3 ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi).

Przypadki, w których pijanego pracownika nie można zwolnić
Nawet w sytuacji gdy pracownik spożywał alkohol w trakcie pracy bądź stawił się do niej będąc w stanie nietrzeźwości nie zawsze będzie można rozwiązać z nim umowę o pracę w trybie dyscyplinarnym. W szczególności nie jest możliwe rozwiązanie umowy o pracę z tym pracownikiem, który cierpi na przewlekłą psychozę alkoholową (patrz np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 października 2000 r., sygn.akt I PKN 76/00). Wynika to z faktu, że nie można mu przypisać winy umyślnej czy rażącej niedbałości, które są podstawą do skutecznego zarzucenia pracownikowi ciężkiego naruszenia jego obowiązków wynikających ze stosunku pracy. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy alkoholik jest chroniony przed rozwiązaniem umowy o pracę. Podlega on ochronie wówczas gdy cierpi na psychozę alkoholową, a ta nie występuje w każdym przypadku uzależnienia od alkoholu. Psychoza alkoholowa kwalifikowana jest już jako choroba psychiczna będąca skutkiem nadużywania alkoholu, przejawiająca się np. w majaczeniu drżennym, czy na przykład halucynozie alkoholowej i uniemożliwia osobie chorej rozpoznania swoich czynów i pokierowanie swoim postępowaniem.
Pracodawca nie może również zastosować dyscyplinarnego trybu rozwiązania umowy o pracę w sytuacji gdy sam zezwala pracownikom np. po godzinach pracy na okolicznościowe spożywanie alkoholu, oczywiście w racjonalnych dawkach. Konkluzja ta nie dotyczy sytuacji, w których wynikiem takiego spożywania alkoholu będą incydenty zakłócające porządek publiczny (tak SN w wyroku z dnia 24 września 2015, sygn.akt I PK 120/15).

Należy pamiętać, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 § 1 pkt 1 kodeksu pracy może nastąpić wyłącznie w terminie jednego miesiąca od daty powzięcia informacji o stanie nietrzeźwości pracownika, w praktyce zatem w zasadzie w terminie miesiąca od dnia wykonania badania stanu trzeźwości pracownika przez uprawniony organ. Zazwyczaj bowiem organ zarządzający jednostką organizacyjną działający za pracodawcę dowiaduje się w tym właśnie momencie o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika.
Co istotne, w miesięczny termin określony w komentowanym przepisie wchodzi także trzydniowy okres konsultacji ze związkami zawodowymi, a więc nie powoduje on przedłużenia terminu do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika.

W jaki sposób członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może uniknąć zapłaty za jej zobowiązania

Zgodnie z art. 299 kodeksu spółek handlowych (dalej k.s.h.) członkowie zarządu spółki są odpowiedzialni całym swoim majątkiem osobistym jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna. W nauce nie ma jednolitości poglądów co do charakteru odpowiedzialności członków zarządu, część przedstawicieli opowiada się za przyjęciem odszkodowawczego, część zaś gwarancyjnego jej charakteru. Tym niemniej jednak, niezależnie od charakteru tejże odpowiedzialności, materializuje się ona w sytuacji gdy istnieje niezaspokojone zobowiązanie spółki, a egzekucja prowadzona przeciwko spółce okazała się bezskuteczna.
Od odpowiedzialności tej członek zarządu może uwolnić się w trójnasób:
– jeżeli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu,
– wykaże, że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy,
– wykaże, że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie
W myśl ustawy Prawo upadłościowe zarząd spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powinien złożyć wniosek o ogłoszenie jej upadłości nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości. Co do zasady istnieją dwie podstawy ogłoszenia upadłości, pierwsza to sytuacja gdy dłużnik jest niewypłacalny tj. jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych i tu ustawodawca wprowadził domniemanie, że utrata zdolności do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych następuje wówczas gdy opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Ponieważ w przepisie użyto zwrotu zobowiązanie pieniężne w liczbie mnogiej oznacza to nic innego jak to, że istnienie jednego wymagalnego zobowiązania nie stanowi przesłanki wystąpienia z wnioskiem o ogłoszenie upadłości, stan niewypłacalności powstaje dopiero z chwilą nieuregulowania w terminie określonym ustawą lub umową drugiego z kolei zobowiązania (por. wyrok WSA w Gdańsku z dnia 7 sierpnia 2018 r., sygn.akt I SA/Gd 545/18). Nie ma znaczenia zaś fakt czy spółka nie wykonuje wszystkich zobowiązań pieniężnych, czy tylko niektóre z nich. Podobnie prawie irrelewantna jest wartość nieuregulowanych zobowiązań.
Druga podstawa do ogłoszenia upadłości pojawia się wówczas gdy zobowiązania pieniężne spółki przekraczają wartość jej majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące. Punktem odniesienia dla potrzebnych ustaleń może być tu sprawozdanie finansowe, które pozwala dokonać oceny sytuacji finansowej podmiotu gospodarczego pod kątem wielkości majątku i zobowiązań. Aczkolwiek zarówno pojęcia „zobowiązań”, jak i pojęcia „majątku” nie można utożsamiać wprost z pojęciami „aktywów” i „pasywów”. Majątek winien być bowiem rozumiany jako ogół składników majątkowych z uwzględnieniem jego rzeczywistej wartości.
Właściwy czas do zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości jest kategorią obiektywną, dla jego określenia nie ma znaczenia subiektywne przekonanie członków zarządu co do terminu, kiedy wystąpiły przesłanki ogłoszenia upadłości.
Warto też podkreślić, że złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości musi być skuteczne, a tym samym nie będzie wystarczającą przesłanką do uchylenia się od odpowiedzialności za zobowiązania złożenie wniosku, który zostanie przez sąd zwrócony. Zwrócony wniosek nie wywołuje bowiem żadnych skutków prawnych. Co więcej, od obowiązku złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości nie zwalnia zarządu okoliczność, że majątek spółki nie wystarczałby na koszty postępowania upadłościowego i wniosek podlegałby w związku z tym oddaleniu.
Reasumując, jeżeli pozwany członek zarządu wykaże, iż złożył wniosek o ogłoszenie upadłości wytoczone przeciwko niemu powództwo wierzyciela spółki o zapłatę, zostanie oddalone.

Niezawinione przez członka zarządu spółki niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości
Ustawodawca przewidział również możliwość uwolnienia się przez członka zarządu od odpowiedzialności za długi spółki z o.o. jeżeli nie sposób mu przypisać winy za niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie czy też za złożenie tego wniosku z opóźnieniem nie katalogując w żaden sposób przypadków braku zawinienia. Tym samym okoliczności leżące u podstaw niezawinionego działania członka zarządu mogą być różnorakie od np. choroby członka zarządu ale jedynie takiej, która uniemożliwiała mu podjęcie działań zmierzających do ogłoszenia upadłości spółki do chociażby długiej niezawinionej nieobecności członka zarządu w sytuacji gdy wniosek o ogłoszenie upadłości winien być złożony. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 25 października 2013 r. w sprawie o sygn.akt V ACa 348/13 przepis art. 299 § 2 k.s.h. przewiduje domniemanie winy członka zarządu w niezgłoszeniu wniosku o upadłość we właściwym czasie, albowiem członkom zarządu powinien być bowiem znany na bieżąco stan finansowy spółki i możliwość zaspokojenia długów. Członek zarządu, chcący uniknąć odpowiedzialności, powinien wykazać swój niezawiniony brak kontaktu z finansami i księgowością spółki. Natomiast brak winy może wiązać się z różnymi okolicznościami, istotne jest jedynie, aby te okoliczności powodowały brak możliwości stwierdzenia istnienia podstawy do ogłoszenia upadłości pomimo dołożenia należytej staranności przez członka zarządu.
Jeżeli jednak członek zarządu został odsunięty od prowadzenia spraw spółki lub też do ich prowadzenia nie dopuszczony może na tej podstawie uwolnić się od odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Należy jednak pamiętać, że od członka zarządu, jak wskazano w przywołanym wyżej orzeczeniu, wymaga się należytej staranności w zarządzeniu nią, stąd też wewnątrzorganizacyjny podział czynności pomiędzy poszczególnych członków w zarządzie i np. niezajmowanie się przez jednego z nich akurat kwestiami finansowymi nie jest przesłanką uwolnienia go od odpowiedzialności.
W praktyce rzadko kiedy członek zarządu będzie mógł powołać się na tą akurat przesłankę aby uwolnić się od zapłaty zobowiązań spółki, którą zarządzał.

Brak poniesienia przez wierzyciela szkody
Na gruncie odpowiedzialności zarządu na podstawie art. 299 k.s.h. pojęcie szkody różni się od cywilistycznego pojęcia szkody. O szkodzie w rozumieniu art. 299 § 2 k.s.h. można bowiem mówić jedynie wówczas, gdy zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości (lub odpowiednio wydanie postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu) spowodowałoby zaspokojenie wierzyciela w części większej niż w przypadku zaniechania dokonanego przez członka zarządu. Dokładnie wyjaśnia to teza Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2 października 2013 r. , sygn.akt I ACa 52/13 stanowiąca, że szkoda, o której mowa w art. 299 § 2 in fine k.s.h. odpowiada różnicy w potencjale majątkowym spółki, jaka wystąpiła, a do jakiej nie doszłoby, gdyby we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości. Członek zarządu odpowiada jedynie za taką część należności, jaką otrzymałby wierzyciel w zainicjowanym we właściwym czasie postępowaniu upadłościowym. Pozwany członek zarządu musi zatem wykazać, że gdyby we właściwym czasie złożył wniosek o ogłoszenie upadłości spółki ów wierzyciel zostałby zaspokojony z funduszy masy upadłości. Oczywiście winno się uwzględnić w tym zakresie regulacje ustawy Prawo upadłościowe regulujące kolejność zaspokajania wierzycieli (art. 342 i nast.).
Tak wiec ustalenie czy wierzyciel poniósł szkodę wymaga odwołania się do stanu majątkowego spółki istniejącego w czasie właściwym dla zgłoszenia upadłości i zbadaniu czy biorąc pod uwagę określoną w Prawie upadłościowym kolejność zaspokajania się z masy upadłości istniała możliwość uzyskania przez wierzyciela zaspokojenia swojego zobowiązania.
Ciężar dowodu spoczywa oczywiście na członkach zarządu.
Z mojej praktyki wynika, że niejednokrotnie na tej właśnie podstawie udaje się uchylić członkom zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania spółki.

Reasumując wierzyciel, który nie wyegzekwował swojej należności od spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie musi dowodzić wysokości doznanej wskutek tego szkody, w zasadzie wystarczy że przedłoży tytuł egzekucyjny stwierdzający zobowiązanie spółki istniejące w czasie pełnienia przez daną osobę funkcji członka zarządu i wykaże, że egzekucja wobec spółki okazuje się bezskuteczna. Jeżeli pozwany członek zarządu nie udowodni wystąpienia żadnej z opisanych wyżej przesłanek, poniesie odpowiedzialność do wysokości tego zobowiązania, z art. 299 § 1 k.s.h.
Bardzo istotne jest zatem posiadanie merytorycznej wiedzy o możliwościach obrony swojego majątki przed wierzycielem i z uwagi na spoczywający na pozwanym ciężar dowodowy znajomość regulacji procesowych, które pozwolą na skuteczną obronę.